Od mądrych i mylonych z olbrzymami po brzydkie małe pomioty – krasnoludy w średniowiecznej Skandynawii

Dziś w Skandynawii królują tomte albo nisse – niewielkie, urocze, w swoich czerwonych czapeczkach doglądające gospodarstw i czekające na porcję kaszy czy ryżu na mleku w wigilijny wieczór. Ale to młody wytwór, dawniej w folklorze rządziły inne istoty, pozostawiając ślad nie tylko w wierzeniach, ale i języku. Może i nazywa się je ”karłami”, ale ich niewielki wzrost wydaje się być późniejszym wymysłem. Poznajcie krasnoludy – z perspektywy średniowiecznych wierzeń i późniejszego folkloru.

Etymologia staronordyckiego dvergr nie jest do końca jasna, w słownikach wskazuje się z jednej strony na pojawiające się w sanskrycie określenie na demoniczną istotędhvara, dhvaras – z drugiej strony na greckie σέρφος, oznaczające robaczka, niewielkiego insekta. Dość prawdopodobne wydaje się też pokrewieństwo germańskich wariantów słowa krasnolud ze współczesnym określeniem na zwodzenie, oszukiwanie (bedra). Z pewnością istniała jakaś praforma, która dała początek nazwie wspólnej dla współczesnych języków skandynawskich: szwedzkiego dvärg, dverg w Norwegii, używanego przez Duńczyków dværg, dvergur na Islandii oraz farerskiego dvørgur. Również w Anglii funkcjonuje znajomo brzmiące dwarf, za to Niemcy używają określenia Zwerg [d => t, w języku staro-wysoko-niemieckim mieliśmy jeszcze twerg, a stąd już blisko do Zwerg].

Jeśli zastanawia Was, dlaczego zdecydowałam się na określenie krasnolud, a nie funkcjonujące z wielu starszych tekstach karzeł, to zacznę od tego, że użyte przeze mnie słowo spopularyzowała Maria Skibniewska (1904 – 1984), pierwsza tłumaczka dzieł Tolkiena. Ponieważ większość z Was pewnie przeczytała albo obejrzała Hobbita, to sami na pewno przyznacie, że określenie krasnoludek raczej nie pasuje do Thorina i jego kompanii; nie do końca odpowiada mi też używane w mitologiczno – folklorystycznym kontekście słowo karzeł, które ma jednak dość negatywny wygłos i bardziej kojarzy się z wadami genetycznymi niż fantastyczną istotą. Zostaje więc krasnolud.

Skoro mamy już za sobą kwestię nazwy sięgniemy do razu do najstarszych źródeł – staroskandynawskiej literatury. W odróżnieniu od niektórych istot znanych nam tylko z folkloru, krasnoludy pojawiły się bardzo wcześnie w świadomości Skandynawów, a ich genezę wyjaśnia już pierwsza z pieśni Eddy Poetyckiej, datowany na X – XI wiek poemat Völuspá. Poniżej fragment w tłumaczeniu Apolonii Załuskiej – Strömberg:

9. Bogowie wszyscy sejm wielki zwołali,
I Nieśmiertelni nad sprawą radzili,
Kto tu ma stworzyć karłów zastępy
Z Brimira krwi i Blaïma kości.

10. Tam wtedy Modsognir stworzony został,
Najznamienitszy, Durin jako drugi;
Ci ulepili z gliny mnóstwo karłów
Na podobieństwo ludzkie – tak zaświadczył Durin.

11. Nyi i Nidi, Nordri i Sudri
Austri i Westri, Althojf, Dwalin,
Nar i Nain, Niping i Dain,
Bifur, Bafur, Bombur, Nori
An i Onar, Ai, Mjödwitnir

12. Wigg i Gandalf, Windalf, Thorin,
– Thror i Thrain, Thekk, Witr i Lit,
Nyr i Nyrad – teraz ja karłów
– Reginn i Radswid – wiernie wyliczyłam.

13. Fili, Kili, Fundin, Nali,
Heptifili, Hannar, Swiur,
Frar, Hornobori, Frägra i Loni,
Aurwangr, Jari, Eikinskjaldi.

14. Pora powiedzieć ludziom Dwalina
Rzeszy karłów – Lofar ród ten zaczął –
Co z skalistych stron bagnistym szlakiem
Na piaszczyste ciągnęli ławice.

15. Tam był Draupnir i Dolgthrasir,
Hor, Haugspori, Hlewang, Gloin,
Dori, Ori, Duf, Andwardi,
Skirfir, Wirfir, Skafid, Ai.

16. Alf i Yngwi, Eikinskjaldi,
Fjalar i Frosti, Fidr i Ginnar;
Póki ludzkość trwać będzie, wiadomo,
Że rodu praojcem jest Lofar.

Jak rozumieć ten opis powstania krasnoludów? Szacuje się, że Völuspá powstała jakieś 1000 lat temu, więc dość zrozumiałe jest, że tekst miejscami daje duże pole do interpretacji, szczególnie, kiedy spojrzymy na strofy 9 i 10, gdzie zaznaczyłam kursywą trzy najbardziej dyskutowane fragmenty, do których się zaraz odniosę. Ale zacznijmy od tego, że tekst Wieszczby Wölvy znamy w całości z dwóch rękopisów: starszego Codex Regius i młodszego Hauksbók; do tego dochodzi jeszcze parafraza innych źródeł zawarta w Eddzie prozaicznej Snorriego Sturlusona. Jak pewnie wiecie rękopisy nieco się od siebie różnią, a nawet identycznie brzmiące strofy sprawiają pewne trudności. I tak przyjmuje się, że fragment, który w powyższym tłumaczeniu brzmi kto tu ma stworzyć karłów zastępy, to w znormalizowanej wersji: hver skyldi dverga dróttir skepja. I o ile w Hauksbók faktycznie znajdziemy dverga dróttir, to zapis w Codex Regius wygląda nieco inaczej:  duerga drotin (dverga dróttin). Nie będziemy się tu bawić w szczegółowe analizy językowe, ważne są dla nas dwie rzeczy: znaczenie wyrazów drótt [gromada, tłum, hird itp.] i dróttinn [król, władca], które to słowa przy odmianie przez odpowiedni przypadek i liczbę mogą występować w identycznej formie oraz informacja o tym, że staroislandzka składnia może być problematyczna, więc z czysto językowego punktu widzenia nie da się wykluczyć, że fragment może mówić zarówno o tym kto ma stworzyć zastępy krasnoludów jak i kogo powinien stworzyć władca karłów. Jednak większość analiz jest zgodna co do tego, że mówimy tu o dużej liczbie krasnoludów. Tym samym pojawiający się nieco dalej fragment Þar var Móðsognir / mæztr um orðinn (Tam wtedy Modsognir stworzony został, Najznamienitszy) nie mówi o tym, że Modsognir jest jakiegoś rodzaju władcą czy innym zwierzchnikiem krasnoludów. Mæztr może i wygląda jak mistrz ale mamy tu do czynienia z najwyższym stopniem przymiotnika mikill [mikill – meiri – mestr; angielskie the most od much będzie chyba najbardziej zrozumiałe dla ”nieskandynawskojęzycznych”] – czyli przykładowo właśnie najznamienitszy.

Problematyczny jest też fragment związany z pojęciem manlícon/manlíkun. Völuspá wyjaśnia, że pierwsze krasnoludy miały powstać z Brimira krwi i Blaïma kości. Taką gezę potwierdza też Snorri w Gylvaginning. Islandczyk wyjaśnia dodatkowo, że to inne imiona Ymira oraz tłumaczy, że krasnoludy, które mieszkają teraz w ziemi i skale uformowały się najpierw w ciele praolbrzyma, głęboko w ziemi, tak jak robaki w mięsie, ale z woli bogów otrzymały rozum i ludzką postać. W tłumaczeniu Apolonii Załuskiej – Strömberg czytamy, że bogowie radzili, kto ma stworzyć krasnoludy, a potem Modsognir i Durin ulepili z gliny mnóstwo karłów na podobieństwo ludzkie. Codex Regius mówi o tym, że krasnoludy powstały z ziemi, Gylvaginning opisuje ich genezę używając określenia w ziemi. Należy tu jednak pamiętać, że spojrzenie Snorriego było jego analizą tego, co wyczytał w opisujących pogańskich bogów źródłach; rękopis Völuspá odzwierciedla starsze wyobrażenia. Więc co mówią nam strofy 9 i 10? Jeśli nawet założymy, że wnętrzności olbrzyma są tożsame z tym, co znajdziemy w glebie [w końcu to z jego ciała powstał świat], to czy krasnoludy ukształtowały się z ziemi, czy może tylko dwa pierwsze powstały z gleby, a kolejne ulepiono z gliny? Czy Modsognir  i Durin faktycznie stworzyli resztę swojego „gatunku”, czy może chodzi tu o stworzenie innych istot?

W kontekście tych pytań warto spojrzeć na inne interpretacje, czytającym w językach skandynawskich polecam przywoływany często artykuł Gro Steinsland dotyczący mitu antropogenicznego w Völuspá; link do artykułu znajdziecie w źródłach. Norweska badaczka zakłada bowiem, że Modsognir i Durin przyczynili się do powstania pierwszych ludzi. Faktem jest, że dwa pierwsze krasnoludy były płci męskiej, a wszystkie wymienione w Eddzie istoty tego rodzaju noszą męskie imiona; z żeńską formą (dyrgia) spotkamy się dopiero w datowanej na około XIV wiek Þjalar-Jóns saga, której najstarszy manuskrypt pochodzi z XV wieku. Staroskandynawska literatura zawiera wprawdzie kilka przykładów dość oryginalnych sposobów prokreacji, ale z reguły niezbędne były dwa osobniki odmiennej płci. Nasze dwa krasnoludy nie mogły rozmnażać się w ”tradycyjny” sposób, ulepiły więc inne istoty na kształt ludzi. Stworzenia te były jednak niepełne – ktoś musiał tchnąć w nie życie. I tu pojawia się teza badaczki, że pierwsi ludzie, Ask i Embla, mogli być właśnie takimi bezwładnymi, wykonanymi przez Modsognira i Durina tworami, na które natknęli się trzej bogowie i postanowili je ożywić. Nie zamierzam analizować mitu o powstaniu ludzi, zainteresowanych odsyłam do artykułu, chciałam tylko przytoczyć dwa ciekawe argumenty podane przez Steinsland na poparcie jej tezy o krasnoludzkim wkładzie w powstanie Aska i Embli. Po pierwsze: jeżeli spojrzymy na początek strofy 14 i końcówkę strofy 16 to wyczytamy tam: Pora powiedzieć ludziom Dwalina / Rzeszy karłów – Lofar ród ten zaczął oraz Póki ludzkość trwać będzie, wiadomo, że rodu praojcem jest Lofar. Czy to nie dziwne – pyta badaczka – że we fragmencie pieśni dotyczącym krasnoludów znajdziemy aż dwa odniesienia do ludzi? Najwidoczniej twórca pieśni uważał, że istoty miały istotny wkład w życie ludzkie, dlatego te informacje są dla naszego rodzaju tak ważne. Innym argumentem jest to, że krasnoludy, ci uzdolnieni techniczne zręczni mistrzowie, wykonali prawie wszystkie znane nam z mitologii magiczne przedmioty będące w posiadaniu bogów – więc kto, jak nie oni, mógłby wykonać tak doskonałe ludzkie powłoki, w które bogowie tchnęli tylko życie?

No dobrze, nie będę Was więcej męczyć różnymi analizami i teoriami – większość badaczy przyjmuje, że pierwsze krasnoludy, Modsognir i Durin, powstały z ciała Ymira, a następnie ulepiły z gliny – na podobieństwo ludzi – mnóstwo karłów. Następnie Völuspá wymienia tzw. dvergatal – wyliczenie krasnoludów, w którym to fragmencie poznajemy imiona istot powstałych po stworzeniu Modsognira i Durina.

W wyliczeniu natkniemy się – o czym już wspominałam – tylko na mężczyzn, w dodatku ich imiona wydają się mieć jakieś, chociaż może nie każdym przypadku tak jasne jak dla Skandynawów żyjących tysiąc lat temu, znaczenie; wiele z nich zdaje się łączyć z chłodem, snem i śmiercią, oznaczać jakieś cechy, albo nawiązywać do przedmiotów związanych z łączonym z krasnoludami rzemiosłem. O pierwszym z listy, Modsognirze (Móðsognir) nie wiemy, niestety, zbyt wiele. Drugi z krasnoludów, Durin (Durinn), ma – jako Dulin – wraz z wymienionym nieco później Dwalinem być jednym z bohaterów XIII-wiecznej, chociaż znanej z późniejszych rękopisów (jak na przykład wspomniany już Hauksbók) Hervarar saga ok Heiðreks, nazywanej często po prostu Hervarar saga. Poznajemy tu władcę Garadriki [Rusi Kijowskiej], Svafrlamiego, który podczas polowania natknął się na krasnoludy

Ok einn dag, er konúngr reið á veiðar, ok hann varðeinn sinna manna, sá hann einn stein mikinn við sólsetr, ok þar hjá dverga tvá; konúngr vígði þá utan steins með málasaxi; þeir beiddu fjörlausnar. Konúngr mælti: Hvat heiti þér? Annar nefndist Dvalinn, en annar Dulinn. Konúngr mælti: Af því at þið eruð allra dverga hagastir, þá skulu þið gera mér sverð, sem bezt kunni þið; hjöltin ok meðalkaflinn skal vera af gulli; þat skal svá bíta járn, sem klæði, ok aldri ryðr á festast; því skal fylgja sigr í orrustum ok einvígjum, hverjum er berr; þetta játta þeir. Konúngr ríðr heim. En er stefnudagr kemr, þá ríðr konúngr til steinsins ; eru þá dvergar úti, ok fengu konúngi sverðit, ok var ið fríðasta. En er Dvalinn stóð í steindurum, þá mælti hann; sverð þitt, Svafrlami; verðr manns bani hvert sinn, er brugðit er, ok með því skulu unnin vera 3 níðingsverk, þat skal ok vera þinn bani. Þá hjó konúngr sverðinu til dverganna, lupu þeir í steininn; höggit kom ok í steininn, ok fal báða eggsteina, þvíat dyrnar lukust aptr á steininn. Konúngr kallaði sverðit Tyrfing, ok barr hann jamnan síðan í orrustum ok einvígjum, ok hafði jamnan sigr.

Svafrlami_and_the_dwarves
Svafrlami i Krasnoludy. Ilustracja Jenny Nyström. Źródło: Wikipedia / Public domain

Z tekstu dowiadujemy się jak to pewnego razu na polowaniu król Svafrlami znalazł się z dala od swoich ludzi. Nagle zauważył dwa krasnoludy w pobliżu wielkiego kamienia. Zaczarował je więc machnięciem miecza, żeby nie mogły uciec. Istoty błagały o zwrócenie wolności. Zaciekawiony król spytał o ich imiona i tak dowiedział się, że jego więźniowie to Dwalin i Dulin. Kiedy władca usłyszał, że schwytał najzręczniejsze ze wszystkich krasnoludów zażądał od nich wykucia pozłacanego miecza, który ma ciąć żelazo i kamień jak materiał, nigdy nie pokryć się rdzą i zawsze przynosić zwycięstwo temu, kto nim wymachuje. Dwalin i Dulin zgodzili na takie warunki zwrócenia wolności, a kiedy Svafrlami przyjechał pod kamień odebrać przyrzeczony miecz czekała na niego wspaniała broń, którą, jak dowiadujemy się z późniejszego fragmentu, nazywa Tyrfingiem. Ale krasnoludy rzucają na miecz przekleństwo – za każdym razem, kiedy Tyrfing zostanie wyciągnięty z pochwy ktoś zginie; broń miała również przyczynić się do śmierci samego Svafrlamiego. Słysząc to król próbuje jeszcze ciąć krasnoludy mieczem, ale oba znikają w skale.

Nie mamy więcej źródeł dotyczących Dulina, za to zdaje się, że Dwalin był postacią dość dobrze zakorzenioną w świadomości dawnych Skandynawów. Występował bowiem nie tylko jako bohater mitów i opowieści, ale jego imię stało się też synonimem krasnoludów, a nawet było wykorzystywane w kenningach. Możemy się więc natknąć na igraszkę Dwalina (słońce; Dvalins leica/ leik Dvalins) oraz napój Dwalina (miód skaldów; Dvalins full). Jeżeli chodzi o miód to mamy tu nawiązanie do krasnoludów Fjalara i Galara, którzy uwarzyli miód z krwi Kwasira, za to kenning związany ze słońcem wiąże się z przekonaniem, że jego promienie były śmiertelnie niebezpieczne dla tych istot – ten motyw pojawia się tylko raz, w poemacie Alvíssmál, nazwanej w przekładzie Apolonii Załuskiej – Strömberg Pieśnią Alwisa Wszechwiedzącego [stamtąd też poniższe fragmenty]. W tej pieśni Eddy poetyckiej tytułowy krasnolud – Alwis – przybywa do Tora po rękę jego córki. Dziewczyna została mu obiecana w zamian za wykonanie oręża, jednak jej ojca przy tym nie było. Zalotnik nie spotyka się ze zbyt miłym przyjęciem:

Thor rzekł:
2. „Cóż to za mąż? Czemu nos masz tak blady?
Czyś był wśród trupów tej nocy?
Podobny do Thursa wydajesz mi się,
Urodzeniem twym nie godnyś panny młodej”.

Alwis rzekł:
3. „Wszechwiedzący zwę się, pod ziemią żyję,
Pod skałą mam siedlisko;
Po zapłatę za oręż tutaj przyszedłem:
Niech nikt nie łamie uroczystych przysiąg”.

1280px-All-wise_answers_Thor
Niezbyt urodziwy Alwis rozmawia z Torem; wtulona w ojca przerażona [pewnie urodą oblubieńca] córka. Ilustracja do Alvíssmál autorstwa W.G. Collingwooda (1854 – 1932) / Źródło:Wikipedia/ Public domain.

Po tej wymianie uprzejmości mamy do czynienia ze słowną potyczką – Tor zadaje Alwisowi kolejne pytania, na które zalotnik – nie bez przyczyny noszący przecież imię Wszechwiedzącego – odpowiada. Wśród zaczynających się zwrotem Powiedz mi, Alwis! gdyż wszystko, co żywych dotyczy – Mniemam – jest ci wiadome, Karle! strof pojawia się też pytanie o słońce, a krasnolud wyjaśnia, że Karły zwą je odrwiszem Dwalina. Ten słowny pojedynek przerywa wschód słońca a my dowiadujemy się, że bóg piorunów chciał przetrzymać zalotnika do świtu bo wiedział, że światło słoneczne zamienia krasnoludy w kamień:

Thor rzekł:
35. „W jednej piersi nie widziałem nigdy
Większej liczby starych run;
Twoim wyliczaniem – mówięć – przechytrzyłem ciebie,
Dzień cię zaskoczył, Karle!
Słońce teraz świeci w sali”.

Sun_shines_in_the_Hall
„Słońce teraz świeci w halli”; Alwis przemienił się w kamień. Ilustracja do Alvíssmál autorstwa W.G. Collingwooda (1854 – 1932) / Źródło:Wikipedia/ Public domain.

Jak więc widzicie przekonanie o tym, że światło dzienne jest w stanie przemienić krasnoludy w kamień jest bardzo stare, sam Alwis potwierdza również, że zgodnie ze stereotypowym wyobrażeniem żyje pod ziemią; typowa dla krasnoludów jest też zręczność w kunszcie kowalskim – bo jeżeli ktoś wykonuje oręż dla bogów i w ramach zapłaty domaga się córki Tora za żonę, to raczej mówimy tu o pierwszorzędnym rękodziele. Ale zauważcie, że bóg pyta też, czy blady, bo siedzący ciągle pod skałą Alwis nie jest przypadkiem Thursem. Zaraz, zaraz – pomyślicie – jak to? Przecież thursy to olbrzymy, a Alwis jest mikrego wzrostu… No właśnie. Mamy tu z jednej strony problem ”mylenia” różnych istot ze sobą, z drugiej funkcjonujące współcześnie przekonanie, że krasnoludy były małe. Początkowo nie były, przynajmniej nie dla ludzi żyjących we wczesnym średniowieczu. W starszej literaturze nie znajdziemy żadnej wzmianki o tym, że były to istoty mniejszego wzrostu czy w jakikolwiek sposób wyróżniające się wyglądem, ale już cytowany wcześniej Snorri wypowiada się negatywnie o ich urodzie, a raczej jej braku; jako granicę trzeba chyba przyjąć XIII wiek. Jeżeli spojrzymy na wizerunki krasnoludów, które zawdzięczamy popularności motywów znanych nam z Völsunga saga (Sagi rodu Wölsungów) to na szwedzkich, XI-wiecznych kamieniach runicznych (np. Sö 101 albo U 1163) wyraźnie widać, że ”karły” i ludzie są równego wzrostu. Mamy też datowane na około 1175 rok obramowanie drzwi nieistniejącego już kościoła klepkowego z Hylestad w norweskim okręgu Aust–Agder, gdzie jedna z malowniczych scen płaskorzeźby przedstawia wymiotującego krwią Regina w towarzystwie przebijającego go właśnie mieczem Sigurda:

Sigurd_Fåvnesbane
Sigurd zabija Regina. Fragment obramowania drzwi nieistniejącego już kościoła klepkowego z Hylestad. Źródło: Wikipedia, autor: Jeblad/CC BY-SA

Mamy więc przykłady na to, jak mniej więcej do XIII wieku Skandynawowie wyobrażali sobie krasnoludy – jak ludzi. Dopiero potem istoty te zaczynają się znacznie różnić od człowieka, zresztą już Edda poetycka nieco miesza w temacie ”ras” nadprzyrodzonych istot – krasnoludy zdają się mieć wspólne cechy z olbrzymami, wyliczenie karłów wygląda jak lista wyszczególniająca istoty, które niekoniecznie muszą należeć do tego samego gatunku: wśród krasnoludzkich imion mamy wiele nawiązujących do olbrzymów, elfów czy nawet bogów; na słońcu zamieniają się w kamień jak trolle, a do tego dochodzą jeszcze sprzeczne informacje z obu Edd dotyczące elfów i krasnoludów, które wprowadzają nieco zamieszania. W Eddzie poetyckiej pojawia się co prawda Álfheimr i chociaż nazwa na to wskazuje nie jest to dom elfów (álfar), tylko siedziba Wana – boga Freja. Albo inaczej – w starszej Eddzie ”elfy” są, ale tylko jako część składowa imion niektórych… krasnoludów, na przykład Gandalfa czy Vindalfa. Dopiero od Snorriego dowiadujemy się, że Álfheimr zamieszkują piękniejsze od słońca ljósálfar [jasne elfy], ale są też dökkálfar –  ciemniejsze od smoły ciemne elfy, które mieszkają w ziemi. W Eddzie prozaicznej pojawia się też Svartálfaheimr – do którego bogowie albo ich posłańcy udają się na spotkanie z krasnoludami. Wydaje się więc, że ciemne elfy mogły dla Snorriego być tożsame właśnie z tymi istotami; podział na ljósálfar: przepiękne, mieszkające w niebie, ”jasne” istoty oraz na brzydkie, czarne, żyjące pod ziemią dökkálfar ewidentnie kojarzy się z chrześcijańską wizją aniołów i diabłów. Völuspá nie wspomina ani słowem o Svartálfaheimr, pojawia się za to inna, zamieszkała przez karły kraina – Niðavellir:

Stóð fyr norðan á Niðavöllum salr ór gulli Sindra ættar

Stała na północy na polach Nidu
Sala ze złota, Syndry rodu

(tłum. Apolonii Załuska – Strömberg)

Wróćmy jeszcze do Dwalina: W Fáfnismál możemy też wyczytać, że niektóre Norny wywodzą się od Asów, niektóre od Elfów, a niektóre to właśnie jego córki; chociaż w tym kontekście Dwalin jest nie tyle ojcem, co raczej symbolizuje wszystkie krasnoludy:

Różnorakiego pochodzenia mogą być Norny,
Nie pochodzą z jednego tylko rodu;
Jedne są z Asów, inne są z Alfów,
A jeszcze inne – to córy Dwalina

(tłum. Apolonii Załuska – Strömberg)

Dwalin zasłynął też jako jeden z wykonawców Brisingamen, naszyjnika Frei, stworzonego przez cztery krasnoludy. Żeby zdobyć tę najpiękniejsza na świecie ozdobę, której rzemieślnicy nie chcieli sprzedać za żadne złoto i srebro świata, bogini  musiała spędzić noc z każdym z krasnoludów.

Freya_and_Heimdall_by_Blommer
Heimdall przekazuje Frei naszyjnik Bryfing (1845). Autor: Nils Blommér. Źródło: Wikipedia /Public domain

Co więcej: nie dość, że ze strofy 14. Völuspá możemy wywnioskować, że mógł być on czymś w rodzaju przywódcy, a przynajmniej znaczącą postacią wśród krasnoludów, nazywanych jego rzeszą; fragmenty w przekładzie Apolonii Załuskiej – Strömberg:

Pora powiedzieć ludziom Dwalina
Rzeszy karłów – Lofar ród ten zaczął –
Co z skalistych stron bagnistym szlakiem
Na piaszczyste ciągnęli ławice.

to w Hávamál wyczytamy też:

  1. Runy otrzymasz i czytelne znaki.
    Bardzo wielkie runy
    Bardzo mocne runy
    Co Olbrzym Śpiewak zabarwiał a bogowie stworzyli
    I boski run Głosiciel rytował.
  2. Odin – Asom, Alfom – Dain,
    Dwalin – Karłom,
    Alswidr – Olbrzymom, a ludzkiemu pokoleniu –
    Ja sam runy kreśliłem.

Według poematu to właśnie Dwalin nauczył krasnoludy run, tak jak Odyn przekazał je ludziom.  Ciekawa jest też postać związana z Alfami – Dain. Imię to pojawia się też w dvergatal, wymienione jest niedługo po Dwalinie. Czy to oznacza, że posługiwać się runami elfy nauczył krasnolud? Tak naprawdę to nie wiemy, czy chodzi o tą samą postać, czy identyczne imię – oznaczające też umarłego – nosili przedstawiciele różnych ”ras”. Co wiemy o Dainie – krasnoludzie – oprócz tego, że mógł nauczyć elfy run? Był bez wątpienia zręcznym kowalem, razem z Nabbim wykonał bojowego odyńca Frei: Hildisvíni.

Hyndla_og_Freia_by_Frølich
Bogini Freyja przybywa do Hyndli na odyńcu Hildisvíni. llustratcja Lorenza Frølicha do Hyndluljóð (1895). Źródło: Wikipedia

Jego imię odnajdziemy też w nazwie miecza: Dáinsleif (Dziedzictwo Daina), znanego z Hjaðningavíg – pojedynku Hedina (Heðinn) i Högne (Hǫgni). Ta legendarna historia pojawia się w różnych wariantach w średniowiecznych źródłach, między innymi w Skáldskaparmál, w Eddzie Snorriego. Poszło o córkę Högnego, Hildr, którą Hedin porwał. Przed walką ojciec branki odrzuca propozycję ugody argumentując to tym, że (…) þvíat nú hefi ek dregit Dáinsleif er dvergarnir gerðu, er manns bani skal verða hvert sinn er bert er ok aldri bilar í hǫggvi ok ekki sár grœr ef þar skeinisk af [ponieważ wyciągnąłem już Dáinsleif, wykuty przez krasnoludy. Zadaje śmierć za każdym razem, kiedy wyjmie się go z pochwy, nigdy nie zawodzi w cięci a zadane nim rany się nie goją]. Odnajdujemy to więc podobne przekleństwo jak przy wspomnianym wcześniej innym, również wykonanym przez krasnoludy mieczu – Tyrfingu. Broń zadaje śmiertelne rany za każdym razem, kiedy ktoś po nią sięgnie. Czyżby i tu kowal zmuszony był wykonać lub oddać miecz wbrew swojej woli? Nazwa wskazywałaby wtedy, że Dain albo go wykonał, albo był jego właścicielem. Ale jest też inne wytłumaczenie: wykonany przez krasnoludy Dáinsleif mógłby być Dziedzictwem Daina, ale równie dobrze możemy mieć tu do czynienia z Dziedzictwem Umarłego – tak nazywano prawdopodobnie broń składaną do grobu.  

Jeżeli chodzi o inne, wymienione w dvergatal krasnoludy, to warto przybliżyć jeszcze kilka postaci, między innymi stworzenia związane z niebem i ziemią, jak Nyi i Nidi (Nýi ok Niði). Nie wiemy, jaką dokładnie funkcję pełniły te dwa krasnoludy, ale ich imiona łączy się z fazami księżyca; możliwe, że były nawet ich personifikacjami. Nýi odkreślał czas od nowiu do pełni, był to okres, który kojarzył się pozytywnie, ze wzrostem. Niði to zmniejszanie się, czas od pełni do nowiu. Kolejne cztery postacie o wiele mówiących, oznaczających cztery strony świata imionach to Nordri, Sudri, Austri i Westri (Norðri, Suðri, Austri, Vestri). Tu też chciałam zwrócić Waszą uwagę na to, że jeżeli Skandynawowie byliby przekonani o ułomności krasnoludów to raczej nie kazaliby podpierać z czterech stron stworzonego z czaszki Ymira nieba ”karłom”; to raczej zadanie dla rosłych i silnych olbrzymów.

W Skáldskaparmál Snorriego znajdziemy też historię związaną z włosami Sif. Pewnego razu Loki, znany ze swojej złośliwości, postanowił je obciąć. Wściekły małżonek bogini już chciał połamać mu za to wszystkie kości, ale Lokiemu udało się przekonać boga piorunów, że uda się do czarnych elfów i zdobędzie włosy ze złota, które Sif będzie mogła nosić jak zwykłe. Zwrócił się więc do krasnoludów nazwanych synami Iwaldiego i tak otrzymał nie tylko nowe włosy dla bogini, ale też statek Skidbaldnir (Skíðblaðnir ) i włócznię Gungnir, która nigdy nie zatrzymuje się w locie. Ale podstępny Loki założył się też o swoją głowę z krasnoludem o imieniu Brokk (Brokkr), że jego brat Eitri [albo Sindri/Sindre], nie potrafi wykuć równie wspaniałych przedmiotów. Bóg próbował co prawda sabotować pracę kowali, ale nie udało mu się – Eitri wykonał złotego odyńca Gullinborsti dla Freja, złoty pierścień (obręcz?) Draupnir, z którego co dziewiątą noc skapywać będzie osiem identycznych pierścieni (obręczy?) i młot Tora, niezawodny Mjǫllnir.

The_third_gift_—_an_enormous_hammer_by_Elmer_Boyd_Smith
Ilustracja Elmera Boyd Smitha (1902). Źródło: Wikipedia / Public domain

I tak w Asgardzie stawili się Loki z otrzymanymi przedmiotami oraz Brokk z rzeczami wykonanymi przez brata, a bogowie mieli rozstrzygnąć, które są wspanialsze. Loki wręczył Odynowi włócznię, Sif otrzymała obiecane włosy, a Frej Skidbaldnir – statek łapał sprzyjający wiatr kiedy tylko postawiło się żagiel, a do tego można go było złożyć jak chustkę i schować. Krasnolud z kolei przekazał Odynowi magiczny pierścień, za to Frej dostał inny środek transportu – odyńca pędzącego po lądzie, powietrzu i wodzie szybciej niż jakikolwiek koń, a blask jego złotej sierści może rozjaśnić nawet największy mrok. Na koniec przekazał Torowi młot, który bogowie uznali za najbardziej wartościowy ze wszystkich tych wspaniałych przedmiotów. Loki próbował jeszcze wybłagać litość, ale rzucił się do ucieczki, kiedy Brokk kategorycznie zażądał jego głowy. Dzięki magicznym butom, które pozwalały mu biec też w powietrzu i nad wodą, bóg szybko zyskał przewagę. Ale krasnolud poprosił o pomoc Tora, który złapał Lokiego. Kiedy Brokk chciał wreszcie ściąć obiecaną głowę przebiegły bóg zwrócił mu uwagę, że przegrał głowę, a nie szyję. Wściekły krasnolud chwycił więc nóż i rzemień, chcąc wyciąć otwory i zszyć usta Lokiego. Co prawda okazało się, że nóż nie daje rady, ale Brokk dokończył pracę przy pomocy szydła.

Pamiętajmy o jeszcze jednym dziele krasnoludzkich rąk – wykonanym w Svartalfheimie Gleipnirze, magicznym sznurze zrobionym z tupotu kocich łapek, brody kobiety, korzeni góry, ścięgien niedźwiedzia, oddechu ryby i śliny ptaka; jedynym przedmiocie, który był w stanie spętać wilka Fenrira.

SÁM_66,_78v,_Fenrir_and_Týr
Spętany Fenrir odgryza rękę Tyra. Ilustracja Ilustracja Jakoba Sigurðssona do pochodzącego z 1760 roku manuskryptu Eddy / Public domain. Żródło: Wikipedia

Te istoty odgrywają też ważną rolę w sadze o Wölsungach – i tak krasnoludem był prawdopodobnie władający magią i niezwykle chciwy Reidmar (Hreiðmarr), którego syn padł przypadkową ofiarą Odyna, Hoenira i Lokiego, kiedy pod postacią wydry pływał w wodospadzie. Reidmar rozpoznał w ofierze swojego syna i, jak nakazuje tradycja, zażądał główszczyzny – bogowie mieli wypchać skórę wydry kosztownościami i przykryć ją złotem. Szczęśliwym trafem w wodospadzie, pod postacią szczupaka, mieszkał inny karzeł – Andwari, syn Oinna, właściciel wielkiego skarbu [w pieśni o Nibelungach jego odpowiednikiem jest skarb Nibelungów]. Przy pomocy pożyczonej od bogini Ran sieci Lokiemu udaje się go złapać i zmusić do zapłacenia okupu za wolność. Krasnolud musi oddać wszystkie swoje kosztowności, próbuje jednak zachować zaczarowany pierścień Andvarananaut (Dar Andwariego). Kiedy jednak bóg zabiera mu tu i tą część skarbu, żeby zakryć nim ostatni wąs wydry, Andwari wypowiada przekleństwo – Andvarananaut ma odtąd przynosić nieszczęście każdemu posiadaczowi.

U_1163,_Drävle_(Andvari)
Andwari z pierścieniem. Fragment kamienia runicznego U 1163. Źródło: Wikipedia, autor: Berig/CC BY-SA )

Klątwa zaczęła się dość szybko wypełniać i dotyka nie tylko Reidmara, ale i jego pozostałych synów: Regina i Fafnira, z którymi nie chce się podzielić główszczyzną. Te imiona na pewno coś Wam mówią – bracia odgrywają przecież ważną rolę w pieśniach i sagach opowiadających losy chyba najbardziej znanego germańskiego herosa: Sigurda. I tak Fafnir, który z żądzy posiadania złota zabija ojca i nie zamierza dzielić się z bratem skarbem, a już na pewno nie pierścieniem, staje się takim trochę Gollumem – zamienia się w smoka, żeby móc lepiej strzec przejętego [my recious] pierścienia i złota. Wygnany Regin nie odpuścił: dla wychowanka Sigurda wykuwa zniszczony wcześniej przez Odyna miecz Garm i podjudza do zabicie smoka. Jak pewnie wiecie Sigurd zabija w końcu obu braci, bo – wiadomo – klątwa. Nie jest to oczywiście koniec historii, Andwaranaut wpada jeszcze w kila rąk, ale Reidmara i jego rodzinę chciałam Wam pokazać z jednego powodu – wykazują bowiem wiele cech krasnoludów.

A skoro już wspomiałam Pieśń o Nibleungach, czyli niemiecką wersję Völsunga saga, to chciałam jeszcze przywołać poezję dworską naszych zachodnich sąsiadów. Tak, wiem, Niemcy to nie Skandynawia, ale mitologia germańska miała tam też na pewno wpływ na średniowieczne wyobrażenia, między innymi właśnie na wizerunek krasnoludów; na niemieckojęzycznym obszarze powstała przecież literatura zawierające typowe motywy znane nam ze skandynawskich sag – nie tylko Pieśń o Nibleungach; mamy też spisaną na terenie Austrii pieśń o losach córki duńskiego władcy: Kurdrun (Gudrun). Na pewno nie zdziwi Was więc informacja, że krasnoludy przedstawione w niemieckiej poezji dworskiej również posiadają różne cuda sztuki kowalskiej – przykładowo ich opisany w XIV-wiecznym eposie król Laurin ma miecz wart tyle, co cały kraj, hełm z mechanicznymi ptakami, które same śpiewają i tarczę, której nic nie przebije. Co więcej – może przymiotnik ”piękny” odnosi się bardziej do ich stroju niż wyglądu, ale istoty te nie są z reguły przedstawiane, jak u Snorriego, jako brzydkie. Jeśli już trafi się opis prezentujący krasnoludy jako nieco zniekształcone, na przykład garbate, to mamy tu do czynienia z wpływem literatury starofrancuskiej, a nie tradycyjnymi, germańskimi wyobrażeniami. W niemieckiej, średniowiecznej poezji krasnoludy wspierają często ludzi w walce z olbrzymami, przy okazji pokazując cechy, które znamy już ze skandynawskich źródeł: mądrość, zręczność w wykonywaniu cudownej broni, umiejętność korzystania z magii. Dopiero w późniejszej literaturze istoty te zaczynają, niewątpliwie pod wpływem chrześcijaństwa, przypominać diabły.

Dietleib_kämpft_mit_Zwergen
Dietleib [Thetleif w Þiðrekssaga] Duńczyk walczy z krasnoludami. Ilustracja z Straßburger Heldenbuch (około 1480). Zauważcie, że istoty są wzrostu rycerza, nie są też w żaden inny sposób zniekształcone, wyglądają po prostu jak ludzie. Geoz, scan książki / CC BY-SA Źródło: Wikipedia

Skoro już zahaczyliśmy o plemiona germańskie poza Skandynawią, to – szukając informacji do tekstu – natknęłam się też na anglosaskie zaklęcie przeciwko krasnoludowi: Ƿið Dƿeorh, pochodzące z datowanego na późny X albo wczesny XI wiek rękopisu znanego pod nazwą Lacnunga.

ið dweorh
Man sceal niman VII lytle oflætan, swylce man mid ofrað, and writan þas naman on ælcre oflætan:
Maximianus, Malchus, Iohannes, Martimianus, Dionisius, Constantinus, Serafion.
þænne eft þæt galdor, þæt her æfter cweð, man sceal singan, ærest on þæt wynstre eare, þænne on þæt swiðre eare, þænne bufan þæs mannes moldan. And ga þænne an mædenman to and ho hit on his sweoran, and do man swa þry dagas; him bið sona sel.

Her com ingangan, anspildewiht*,
hæfde him his haman on handa, cwæð þæt þu his hæncgest wære,
lege þe his teage an sweoran. Ongunnan him of þæm lande liþan;
sona swa hy of þæm lande coman, þa ongunnan him ða liþu colian.
þa com ingangan deores sweostar;
þa geændade heo and aðas swor
ðæt næfre þis ðæm adlegan derian ne moste,
ne þæm þe þis galdor begytan mihte,
oððe þe þis galdor ongalan cuþe.

Amen. Fiað.

Samego zaklęcia tłumaczyć nie będę, nie wnosi nic do tematu krasnoludów, przekłady na współczesny angielski znajdziecie w internecie, interesuje mnie sam wstęp:

Przeciw krasnoludowi:
Weź siedem małych opłatków sakramentalnych, takich jak jeden, który bierze się na ofiarowanie i napisz te imiona na każdym opłatku: Maximiaus, Malchus, Iohannes, Martimiaus, Dionisius, Constantinus, Serafion. Następnie należy zaśpiewać podaną poniżej inkantację, najpierw do lewego ucha, następnie do prawego ucha, a następnie nad czubkiem głowy tego człowieka; a potem niech podejdzie do niego dziewica i powiesi mu to na szyi i tak trzeba robić przez trzy dni; polepszy mu się wkrótce. 

Jeżeli zaglądacie czasem na mój blog, to wiecie, że prezentowałam już kilka pochodzących ze średniowiecza, runicznych zaklęć, mających chronić Skandynawów przed nadprzyrodzonymi istotami. A skoro winą za zapadanie na różne choroby obarczano zarówno elfy, thursy czy demony, to czemu też nie krasnoludy? Jakiś już czas temu pisałam o datowanym na VIII wiek, duńskim amulecie z Ribe (DK SJy 39). Ta wyryta na fragmencie czaszki inskrypcja runiczna to wezwanie do Odyna i innych bogów albo mocy, które mają pomóc przezwyciężyć ból, którego sprawcą miał być właśnie krasnolud.  Można podejrzewać, że amulet z Ribe mógł chronić przez chorobami związanymi z głową, ponieważ wyryto go na fragmencie czaszki. Jeżeli chodzi o powyższe, anglosaskie zaklęcie, to również nie mamy pewności co ma ono wyleczyć, ale z tego, co wyczytałam, większość teorii zakłada, że jest to choroba związana ze snem albo też zaklęcie ma sprowadzać sen który uśmierza chorobę – ma o tym świadczyć odwołanie do Siedmiu Śpiących z Efezu, których imiona pojawiają się w tekście [według legendy siedmiu młodzieńców z tego miasta: Maksymian, Malchus, Martynian, Dionizy, Jan, Serapion i Konstanty, ukryło się w skale przed cesarzem Decjuszem, który chciał nakazać mieszkańcom Efezu czczenie rzymskich bogów. Zostali zamurowani w jaskimi, ale zamiast umrzeć zapadli w sen, z którego przebudzili się dopiero po 200 latach, kiedy chrześcijanie nie byli już prześladowani]. Ale są też teorie mówiące o tym, że krasnolud mógł być czymś w rodzaju nocnego demona, personifikacją jakiejś choroby. Warto zauważyć, że wśród istot wymienionych w dvergatal natkniemy się na imiona, których pochodzenie wiąże się ze słowami nawiązującymi do snu i śmierci, niewykluczone więc, że stąd wzięło się przekonanie o sprowadzaniu przez krasnoludy chorób, może właśnie takich dających objawy w czasie, albo związanych ze snem.

Krasnoludy pojawiające się w staroskandynawskiej literaturze mają kilka charakterystycznych cech – są mądre, słyną z kunsztownego rzemiosła, głównie kowalstwa i złotnictwa, nierzadko strzegą drogocennych skarbów i klejnotów, często zresztą własnoręcznie wykonanych. I nie zapominajmy o tym, że nie różnią się wyglądem od człowieka. Mitologiczne krasnoludy są zręcznymi rzemieślnikami i to właśnie im bogowie zawdzięczają swoje magiczne atrybuty, takie jak włócznia Odyna czy młot Tora. Nie są z natury wrogie bogom czy ludziom, ale kiedy próbowano wymusić wykonanie czy odebrać im drogocenne rzeczy, to rzucały na nie przekleństwo – jak w przypadku wspomnianych wcześniej mieczy czy pierścienia Andvarananaut. Mieszkają pod ziemią albo w kamieniach i skałach, stronią od słońca, mogą też przybierać postać zwierząt, a raczej jednego konkretnego zwierzęcia – Ottar przyjmował postać wydry, Andwari szczupaka, a Fafnir przemienił się w smoka. Warto też może zauważyć, że dwa z czterech jeleni podgryzających korę Yggdrasila nazywają się jak krasnoludy: Dain i Dvalin. Nie wiemy, czy jest to tylko zbieżność imion, czy może stworzenia te mają ze sobą coś wspólnego.

A jak to wygląda w późniejszym folklorze? Tu krasnoludy stały się niebezpiecznymi i najczęściej wrogimi ludziom istotami. Już u Snorriego zeszły pod ziemię, stały się brzydkie i czarne jak noc, przeciwstawne pięknym elfom, którym muszą niewątpliwe zazdrościć. W obu Eddach mamy już pewne problemy z rozróżnieniem ”ras”, późniejsze wyobrażenia jeszcze bardziej pomieszały ze sobą różne nadprzyrodzone istoty, niektórym nadając cechy innych, o niektórych zapominając, a najczęściej wrzucając wszystkie stworzenia do jednego worka i nazywając je ukrytymi ludźmi.  Krasnoludy z folkloru łatwo czymś urazić, ale z natury są wytrzymałe i twarde jak kamień i skały, w których żyją. Nadal są zdolnymi rzemieślnikami, mają też swoje skarby, ale nie słyszymy już o ich mądrości. Są za to zawzięte, podstępne, wyrachowane i złośliwe. Może dlatego, że z istot podobnych do człowieka zrobiono z nich małe, brzydkie stworzenia o długich nosach, niezdrowej od przebywania pod ziemią cerze, którym przeszkadzało światło dzienne. Może wyobrażenie o szkodliwości promieni słonecznych miało wpływ na to, że dzisiejsze tomte i nisse, noszą obowiązkowe czapeczki? A może jest to pozostałość o przekonaniu, że krasnoludy mogły przy pomocy magicznego nakrycia głowy, hełmu, a czasem płaszcza stać się niewidzialne?

Krasnoludy pozostawiły też ślad w języku. Najbardziej znanym przykładem jest na pewno dawne, ludowe określenie na echo, nazywane mową krasnoludów – dvärgamål / dvergmål. Uważano bowiem, że to krasnoludy, żyjące przecież śród skał i kamieni, odkrzykują na nasze zawołania. Krasnoludzkimi kamieniami (dvärgstenar / dvergsteiner) nazywano kiedyś kryształ górski sądząc, że to ręczna robota tych żyjących pod ziemią istot.

Zachowane źródła zdają się wskazywać, że krasnoludy, jak i elfy, obwiniano o sprowadzanie chorób, przed czym miały chronić amulety czy zaklęcia, jak przytoczona wyżej runiczna inskrypcja oraz anglosaksońskie zaklęcie. O ile elfy posądzano głównie o różnego rodzaju choroby zakaźne u ludzi, to krasnoludy szkodziły raczej zwierzętom – i tak pojawienie się kulistych tworów, powstających przez nagromadzenie niestrawionych resztek pokarmu oraz włókien roślinnych i włosów czy sierści (dvergkuler), powodujących niedrożność układu pokarmowego (dvergskott), ludowa mądrość wyjaśniała tak: że to krasnoludy strzelają kulkami żeby złośliwie ”zapchać” zwierzę. Wierzono też, że mogły spowodować brak mleka u krowy (dvergspene). Może stąd też tomte i nisse z bardziej współczesnego folkloru opiekują się obejściem i ważne jest, żeby dobrze się z nimi obchodzić?

 

źródła:

Sonrres Edda; Fabel bokförlag (1997)

Snorre-Edda; Til nynorsk ved Erik Eggen, Det Norske Samlaget (2002)

Edda Poetycka; tłum. Apolonia Załuska – Strömberg, Zakład Narodowy im. Ossolińskich (1986)

Clunies Ross, Margaret; Hedniska ekon : myt och samhälle i fornnordisk litteratur, Anthropos (1998)

Palm, Rune; Vikingarnas språk 750 -1100, Norstedts Förlag (2004)

Steinsland, Gro; Antropogonimyten i Voluspa. En tekst- og tradisjonskritisk analyse w: Arkiv för Nordisk filologi , 1983, str. 80 – 107. Lund (1983)

Sivertsen, Birger; For noen troll: vesener og uvesener i folketroen, Andresen & Butenschøn (2000)

Słupecki, Leszek Paweł; Mitologia skandynawska w epoce Wikingów, NOMOS (2003)

Ström, Folke; Nordisk hedendom: tro och sed i förkristen tid, Akademiförlaget (1985)

Dwarf Fever – An Anglo-Saxon Medical Spell Translated

NAOB

Old English Translator

Saga Heiðreks konungs ins vitra

SAOB

Store norske leksikon

Völuspá

Wikipedia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: