Ragnhild, duch walkirii i impotencja – o pewnym XIV-wiecznym procesie o czary w Norwegii.

Każdy z Was pewnie słyszał o polowaniach na czarownice, które nie ominęło też Skandynawii. Wprawdzie tam magią parali się dawni bogowie, niemal każdy rodzimy mieszkaniec Laponii, niezależnie od płci, uchodził kiedyś za czarownicę czy czarownika, a i w ludowym folklorze znalazłoby się sporo rzeczy, które można podciągnąć pod praktyki magiczne, ale wraz we wzrostem znaczenia kościoła i nowej wiary zmieniało się też nastawienie to tego, co nadprzyrodzone. Oskarżenia o czary kojarzą nam się z okresem od XV wieku, na Północy procesy zaczęto wytaczać nieco później, ale zarzuty związane z praktykowaniem magii znajdziemy w skandynawskim prawodawstwie już w niektórych zachowanych do dziś, wczesnośredniowiecznych prawach. Przy czym warto zauważyć, że do ”czarów” podchodzono początkowo dość racjonalnie i bez zbędnej paniki – śmiercią karano nie samo uprawianie magii, ale doprowadzenie do śmierci przy pomocy czarów. Z magią czy bez magii zabójstwo pozostawało morderstwem i niezależnie od okoliczności wypadało je ukarać. W Norwegii, podobnie jak w innych skandynawskich krajach, przypadki skazania na śmierć za czary znane są nam dopiero z XVI wieku, ale do naszych czasów przetrwał też nieco starszy dokument, opisujący zakończony łagodniejszym wyrokiem proces z 1325 roku, wytoczony niejakiej Ragnhild Tregagås. Wśród zapisanych po łacinie notek ówczesnego biskupa znajdziemy tu też cytat po staronordycku – przekleństwo, jakie miała rzucić kobieta. Ale po kolei.

Urodzona prawdopodobnie pod koniec XIII wieku Ragnhild mieszkała w Fusa na południe od Bergen. W listopadzie 1324 roku kobieta, będąca w tym czasie wdową, miała się ponoć pochwalić, że przy pomocy magii i zaklęć doprowadziła do impotencji i zrujnowania pożycia małżeńskiego niejakiego Bårda – który właśnie wziął ślub z pewną Bergljot. Pikanterii sprawie dodawał fakt, że mężczyzna był nie tylko wcześniejszym kochankiem kobiety, ale i jej kuzynem.

Wyznanie kobiety wzbudziło duże zainteresowanie i szybko rozniosło się pocztą pantoflową po bliższej i dalszej okolicy. Dotarło również do Bergen, gdzie ówczesny biskup Audfinn Sigurdsson postanowił przyjrzeć się sprawie nieco bliżej. I tak w styczniu 1325 roku Ragnhild stanęła przed bergeńskim sądem kościelnym, gdzie skonfrontowano ją z zarzutem uczynienia Bårda impotentem przy pomocy czarów. Podczas przesłuchania kobieta wszystkiemu zaprzeczyła, postanowiono więc poszukać świadków, oskarżona prawdopodobnie trafiła w tym czasie do więzienia. Na początku lutego przed sąd wezwano cztery osoby, które zaświadczyły o wyznaniu Ragnhild sprzed trzech miesięcy. Tym razem zastraszona kobieta, mająca za sobą pobyt w więzieniu, przyznała się do winy. I jak to często w takich przypadkach bywa – oprócz zarzucanego jej czynu oskarżona wyznała też inne przewinienia. Miała cztery razy spółkować z Bårdem w czasie, kiedy jeszcze nie była wdową. A kiedy kochanek porzucił ją dla innej kobiety to powodowana zazdrością, przy pomocy diabła, postanowiła rozdzielić zakochanych. W czasie nocy poślubnej Ragnhild ukryła w łożu nowożeńców pięć ziół oraz pięć kawałków chleba, obok położyła miecz, a sama schowała się, żeby wypowiedzieć zaklęcie, którego miała nauczyć się od niejakiego Solli (Sørle) Sukk. Małżeństwo nie zostało skonsumowane, para się rozstała, a oskarżona podążyła do Hålogaland w ślad za byłym kochankiem, gdzie, zgodnie z własnymi słowami, ”decydowała o jego życiu i śmierci”.

Jak brzmiało to straszne zaklęcie?

Ritt ek i frá mer gondols ondu, æin þer i bak biti annar i briost þer biti þridi snui uppá þik hæimt oc ofund.

Zrzucam z siebie [na ciebie] gondols ondu, jeden ugryzie ciebie w plecy, drugi ugryzie ciebie w pierś, a trzeci sprowadzi nienawiść i zawiść.

W zapiskach biskupa znalazła się też informacja, co należy zrobić po rzuceniu przekleństwa:

oc sidan þesse ord ero lesen skall spyta uppá þan er till syngzst.

a kiedy te słowa zostaną wypowiedziane należy splunąć na tego, kogo dotyczy zaklęcie.

Gondols ondu pozostawiłam nieprzetłumaczone nie bez powodu, już wyjaśniam dlaczego. W opracowaniach przytaczających historię Ragnhild z reguły pojawia się przekład duchy Göndul (Gǫndul) ale nie mamy stuprocentowej pewności co do tego, czy kobieta rzeczywiście odwołuje się do walkirii. Już przy pierwszych interpretacjach pojawiały się się głosy wyprowadzające gondols ondu od gandrczaru. Z tym słowem spokrewnione jest też gǫndull oznaczające czarodziejską różdżkę, ale i – jak chociażby w Bósa Sagamęski członek, co dobrze pasuje do naszego, mającego przecież doprowadzić do impotencji zaklęcia. Od gǫndull wywodzi się jeden z przydomków Odyna – Gǫndlir (Dzierżący różdżkę, Czarownik), imię wspomnianej już walkirii Gǫndul, a nawet spopularyzowany przez Tolkiena „elf z różdżką”: Gandalf (Gandálfr). Część badaczy zakłada, że pod pojęciem duchów w zaklęciu rzuconym przez Ragnhild kryje się po prostu hug – złe myśli, które zgodnie z dawnymi wierzeniami mogły przybrać fizyczną, najczęściej zwierzęcą formę i skrzywdzić osobę, przeciwko której były skierowane. Stephen A. Mitchell, autor artykułu będącego jednym ze źródeł do tego wpisu zwraca też uwagę na fakt splunięcia po rzuceniu zaklęcia na tego, kogo ono dotyczy oraz na podobieństwo słów duch i oddech w językach skandynawskich, a tym samym proponuje jeszcze inną możliwość interpetacji gondols ondu – nie duch, a oddech rozumiany metaforycznie, jako zapowiedź albo nośnik zazdrości, frustracji, żądzy i rozkoszy.

800px-Arbo-Valkyrien
Walkiria (1869). Obraz Petera-Nicolaia Arbo. Źródło: Wikipedia

Jak skończyła się historia Ragnhild? W odróżnieniu od tego, co znamy z późniejszych procesów czarownic, oskarżona została potraktowana dość łagodnie. Biskup Audfinn Sigurdsson skazał ją na post o chlebie i wodzie kilka dni w tygodniu oraz w wybrane święta, a także siedmioletnią pielgrzymkę do świętych miejsc poza granicami Norwegii. Z zachowanego listu duchowego dowiadujemy się też, że Ragnhild mocno żałowała swojego postępowania w trakcie pobytu w więzieniu, co miało duży wpływ na decyzję biskupa. Ponoć wrócił jej też zdrowy rozsądek, którego brakowało w momencie popełniania czynu – duchowny zdawał sobie przecież sprawę z tego, że kobiety bywają niekiedy niepoczytalne. Wyrok Audfinna Sigurdssonona pokazuje, że w XIV-wiecznej Norwegii kościół do czarów pochodził jeszcze nieco sceptycznie, a praktyki magiczne przypominające te znane nam jeszcze z pogańskich czasów nadal były żywe – zaklęcie tego typu jest niewątpliwie podobne do przekleństw znanych nam z nieco starszych, runicznych amuletów.

źródła:

Birger Sivertsen, For noen troll: vesener og uvesener i folketroen, Andresen & Butenschøn, 2000

Mitchell, Stephen A.,  Gandr-Göndul än en gång, w: Grammatik i fokus, red. Lars-Olof Delsing, Cecilia Falk, Gunlög Josefsson & Halldór Á. Sigurðsson, Institutionen för nordiska språk, Lunds universitet, Lund 2003

Norsk biografisk leksikon

Store norske leksikon – Ragnhild Tregagås

Store norske leksikon – Trolldomsprosessene i Norge

Wikipedia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: