Od sag i wikingów po ludowe wierzenia: piwo – bożonarodzeniowy napój w dawnej Skandynawii.

W grudniu na temat Bożego Narodzenia można natknąć się niemal wszędzie. Jeżeli śledzicie skandynawskie gazety, strony internetowe czy blogi to na pewno wiecie, że mieszkańcy Północy przy okazji zbliżającego się jul często przypominają dawne, przedchrześcijańskie tradycje związane z przesileniem zimowym. Niemal tradycyjnie wypada przy tej okazji zauważyć, że wikingowie jól… pili. Tegoroczny świąteczny wpis chciałabym więc poświęcić na przybliżenie Wam może nieco nietypowego dla Polaków bożonarodzeniowego tematu kulinarnego – piwa.

Tekst o wczesnośredniowiecznym świętowaniu jul w Skandynawii nie może się obyć bez zacytowania współczesnego wikingom Þórbjǫrna Hornklofi. Ten żyjący w latach około 855 – 920 na dworze króla Harlada Pięknowłosego skald jest autorem powstałego koło roku 900 poematu na cześć władcy, znanego jako Haraldskvæði albo Hrafnsmál. Znajdziemy tam chętnie przytaczany fragment mówiący o piciu jul:

Úti vill jól drekka,

ef skal einn ráða,

fylkir enn framlyndi,

ok Freys leik heyja;

Jul wypije na zewnątrz,

Jeśli może zadecydować,

Dzielny władca,

I urządzi zabawę Freja;

Warto tu może dodać, że z tym piciem na zewnątrz skald miał na myśli decyzję króla o wyruszeniu statkiem na zbrojną wyprawę – zabawa Freja to kenning walki.

Jeżeli chcielibyście zagłębić się w temat charakteru przedchrześcijańskich obchodów jól, to polecam mój świąteczny wpis sprzed trzech lat, poświęcony ”bożonarodzeniowym” tradycjom skandynawskich pogan w oczach nieco późniejszych twórców sag. Zawarte tam informacje wskazują, że nieodłącznym elementem uczty ofiarnej – bo tym właśnie był jólablót – było spożywanie alkoholu oraz jedzenie mięsa zwierząt złożonych w ofierze bogom. Po informacje o sposobie wznoszenia toastów podczas odchodów jul warto zajrzeć do XIII-wiecznej Saga Hákonar góða; sadze o władającym w X wieku Norwegią Håkonie Dobrym:

[…] Eldar skyldu vera á miðju gólfi í hofinu ok þar katlar yfir; ok skyldi full um eld bera. En sá er gerði veizluna ok höfðingi var, þá skyldi hann signa fullit ok allan blótmatinn. Skyldi fyrst Óðins full, skyldi þat drekka til sigrs ok ríkis konungi sínum, en síðan Njarðar full ok Freys full til árs ok friðar. Þá var mörgum mönnum títt at drekka þarnæst Braga full. Menn drukku ok full frænda sinna, þeirra er göfgir höfðu verit, ok váru þat minni kölluð.

Z tekstu dowiadujemy się, że [w czasie składania ofiar] ognie powinny płonąć na środku podłogi w świątyni; nad nimi należało powiesić kotły. Dookoła, nad ogniem, powinno się podawać kielichy a ten, który organizował ucztę ofiarną i był wodzem powinien poświęcić swój puchar i ofiarne jedzenie. Najpierw wznoszono puchar Odyna – ten pito za zwycięstwo i władzę króla, potem kielich Njorda, a następnie puchar Freja za pokój i dobre zbiory. Wielu miało też zwyczaj wychylać potem kielich Bragiego; pito również kielichy za swoich zmarłych krewnych zwane pucharami pamięci.

Mieliśmy więc do czynienia z czymś w rodzaju pitnej ofiary w intencji pomyślności: pito za bogów, zdrowie władcy, ale też wspominano zmarłych. Wychylanie pucharów (full) nie tylko przy okazji jól, ale też innych boð czy veizlur – czyli uczt i innych biesiad – wiązało się często również ze składaniem uroczystych przysięg (heit)Przyrzeczenia wygłaszane podczas zimowego blótu nazywano jólaheit. W przekazach pojawią się też informacje o tym, że obiecując coś ważnego przy pucharze w czasie jul należało położyć dłoń na sierści wprowadzanego na świąteczną ucztę, poświęconego Frejowi ofiarnego wieprza.

Olav_Tryggvasons_saga_-_Sigvalde_jarl_-_H._Egedius
Sigvald Jarl składa obietnicę nad pucharem pamięci. Ilustracja Halfdana Egediusa do Sagi o Olafie Tryggvasonie (1899). Źródło: Wikipedia

Źródła pokazują też wyraźnie, że po przejściu na chrześcijaństwo starano się wyplewić pogański charakter obchodów jul. Pierwszym krokiem było przesunięcie terminu świętowania na nieco wcześniejszy i nakazanie warzenia specjalnie na tą okazję piwa już w grudniu, o czym mówi kolejny fragment sagi o Håkonie Dobrym:

Hákon konungr var vel kristinn, er hann kom í Noreg. En fyrir því at þar var land alt heiðit ok blótskapr mikill, en stórmenni mart, en hann þóttist liðs þurfa mjök ok alþýðu vinsæld, þá tók hann þat ráð, at fara leyniliga með kristni, hélt sunnudaga ok frjádagaföstu ok minning hinna stœrstu hátíða. Hann setti þat í lögum at hefja jólahald þann tíma sem kristnir menn, ok skyldi þá hverr maðr eiga mælis öl, en gjalda fé ella, en halda heilagt meðan jólin ynnist. En áðr var jólahald hafit hökunótt, þat var miðsvetrar nótt, ok haldin þriggja nátta jól.

Król Håkon był dobrym chrześcijaninem kiedy przybył do Norwegii. Ponieważ kraj ten był zupełnie pogański i panowało bałwochwalstwo, ale było tam wielu potężnych mężów a on uważał, że potrzebuje wiele pomocy i dobrej woli narodu więc postanowił ukryć swoją wiarę, przestrzegał zarówno niedziel jak i piątkowych postów oraz ważnych świąt. Ustanowił, że świętowanie jól powinno się zacząć w tym samym czasie co u chrześcijan, a wtedy każdy powinien nawarzyć napój z pewnej ilości słodu albo też zapłacić grzywnę  i świętować dopóki starczy piwa. Przed tym obchody jól rozpoczynano w tak zwaną hökunótt czyli w noc środka zimy (miðsvetrar nótt) i świętowany przez trzy dni.

1200px-Peter_Nicolai_Arbo-Haakon_den_gode
”Nowe” obchody jól nie przypadły do gustu poddanym króla. Podczas blotu w Mæren chłopi naciskali, żeby złożył ofiarę. Håkon zjadł kilka kawałków końskiej wątroby i opróżnił wszystkie kielichy pamięci, które chłopi mu napełnili bez robienia nad nimi znaku krzyżaHåkon Dobry i chłopi na blocie, obraz Petera Nicolaia Arbo; źródło: Wikipedia

Pogański jól był nierozerwanie związany z blótem. Po wprowadzeniu chrześcijaństwa można było, oczywiście, całkowicie zakazać świętowania, ale coś takiego spotkałoby się niewątpliwie z dużym oporem. Mądrzejszym krokiem było stopniowe nadawanie dawnym tradycjom nowej symboliki. I tak pojawił się nakaz warzenia piwa ku czci Jezusa i Maryi. Znajdziemy go w prawie kościelnym norweskiego, średniowiecznego prawa Gulathingu, którego pisemne początki sięgają prawdopodobnie jeszcze końca XI wieku:

Olgerð hafum ver enn heitit at gera boande oc huspreyia iamvæge sitt. oc signa þat nott hina helgu til krist þacca. oc sancta Mariu. til árs. oc til friðar. En ef eigi er sva gort. þa scal böða firi þat. morcom .iij. biscope. En ef hann sitr sva vetr .iij. at hann helldr eigi olgerðum upp. oc verðr hann at þvi kunnr oc sannr, æða þeim viðrlogum er vér hofum logð til kristinsdoms vars. þa hever hann firi gort hverium penningi fear sins. þat a halft konongr várr. en halft biscop. En han a kost at ganga til skrifta oc böta við Krist. oc væra i Norege. En ef hann vill þat eigi þa scal hann fara or landeign konongs várs.

Prawo Gulathingu zarządza, że chłop (bonde) i gospodyni (húsfreyja) mają uwarzyć piwo i poświęcić je w noc jól Chrystusowi i Maryi w podziękowaniu za dobry rok i pokój. Jeśli tego nie zrobią muszą zapłacić 3 marki biskupowi. A jeżeli ktoś nie uwarzy bożonarodzeniowego piwa przez trzy kolejne zimy i zostanie to zauważone i udowodnione to musi oddać cały swój majątek – połowę królowi, połowę biskupowi. Ale ma też możliwość ukorzyć się przed Chrystusem i zostać w Norwegii. Jeżeli tego nie zrobi musi opuścić kraj.

Piwo nie miało być już więc traktowane jako napój ofiarny dla bogów, ludowi zakazano wznosić toasty za Odyna, Freja i Njorda, ale zauważcie, że nadal praktykowano picie til árs oc til friðar – za pokój i dobre zbiory. Nakaz warzenia napitku mieli wszyscy i może ilość piwa nie była duża, ale wystarczała, żeby wypić w  jakiejś intencji, powspominać zmarłych i być może przy okazji złożyć jakieś przysięgi, skoro prawo tego nie zabraniało.

Na pytanie dotyczące wikingów i alkoholu na pewno w pierwszej kolejności pomyślicie o miodzie – wykradzionym przez Odyna napoju poezji i mądrości. Ale piwo – trunek codzienny i nie powiązany później z bogami równie mocno co pitny miód – odgrywało w tamtejszym społeczeństwie wcale nie mniejszą rolę. Żeby pokazać, jak ważne musiało być dla ówczesnych mieszkańców Skandynawii pozwolę sobie zauważyć, że w Hávamál, jednej z najbardziej znanych pieśni Eddy poetyckiej, w której Odyn wyjaśnia ludziom, jak powinni postępować w życiu, piwo w różnych kontekstach pojawia się aż w siedmiu ze 164 strof! Przykład?

Mikilsti snemma

kom ek í marga staði,

en til síð í suma;

öl var drukkit,

sumt var ólagat,

sjaldan hittir leiðr í líð.

Co w przekładzie Apolonii Załuskiej – Strömberg brzmi:

O wiele za wcześnie przyszedł do dworu,

Wiele za późno do innych;

Piwo już wypite lub jeszcze nie uwarzone,

Rzadko natręt w porę przychodzi.

Piwo już wypite lub jeszcze nie uwarzone – prawda, że opis idealnie pasujący do tego, że coś jest nie w porę?

W językach skandynawskich piwo nazwane jest øl/öl, które to słowo wywodzi się od pragermańskiego  *alu. Jeżeli interesujecie się tematem runicznych inskrypcji na pewno ALU wyda się Wam znajome – ᚨᛚᚢ (alu) znajdziemy na różnych przedmiotach zawierających runiczne inskrypcje datowane na lata 200 – 700. Językowo mamy tu do czynienia z identycznym słowem co staronordyckie ǫl, ale nie mamy pewności co do znaczenia alu wyrytego runami między III a VIII wiekiem, czyli w okresie funkcjonowania języka pranordyckiego.

Brakteat_von_Djupbrunns
Datowany na V wiek brakteat z Djupbrunn w Szwecji (G 205). Runy alu znajdują się w lewym, górnym rogu. Źródło: Wikipedia

Jak już wielokrotnie wspominałam znaki runiczne z tego okresu są często trudne do odczytania i zinterpretowania – nie bez znaczenia jest tu nieliczny materiał porównawczy i język znany tylko z rekonstrukcji, ale też fakt, że run używano wtedy najczęściej do przekazania treści o magicznym czy tajemniczym – przynajmniej z naszej perspektywy – charakterze; te dzielące nas kilkanaście setek lat powoduje, że często po prostu nie rozumiemy, co było intencją autora inskrypcji. Tak właśnie jest ze słowem alu – niby wiemy, że oznacza ono piwo, ale nie mamy pewności, jaką funkcję pełnią te trzy runy wyryte na kamieniu, brakteacie, fibuli czy innym przedmiocie. Może miało to oznaczać coś magicznego albo odwoływać się do kultu, bo piwo, jak wiemy, było napojem rytualnym? Cześć badaczy jest zdania, że mamy tu do czynienia z magiczną formułą nieposiadającą znaczenia, są też głosy mówiące o tym, że alu wycięte na płytach grobowych miało za zadanie chronić zmarłego przed złymi siłami. Albo odwrotnie – zatrzymać nieboszczyka w grobie. Jednak niezależnie od tego, czy możemy powiązać pranordyckie runiczne inskrypcje z tematem piwa musimy zauważyć, że ten napój towarzyszy ludziom od bardzo dawna. Najstarszego dowodu na wytwarzanie alkoholu w Skandynawii dostarczył znaleziony w 1921 roku w Egtved na Półwyspie Jutlandzkim grób młodej, 16 – 18 letniej dziewczyny, pochowanej tam koło roku 1370 p.n.e. Jest to jedno z najlepiej zachowanych duńskich znalezisk z epoki brązu i nie wątpię, że już kiedyś natknęliście się przynajmniej na zdjęcie tego pochówku w drewnianej kłodzie albo rekonstrukcji oryginalnego stroju zmarłej:

Kvindegrav_fra_Egtved
Grób dziewczyny z Egtved; autorzy: Roberto Fortuna, Kira Ursem (CC BY-SA 2.5); źródło: Wikipedia

U jej stóp, w pojemniku z kory brzozowej, znaleziono resztki napoju z pszenicy i żurawiny, z dodatkiem miodu i woskownicy. Jeżeli ktoś jest ciekawy smaku tej piwno-miodowej mieszanki, to odtworzoną recepturę przed ponad 3 tysięcy lat muzealny sklep duńskiego Nationalmuseet sprzedaje jako piwo o nazwie Egtvedpigens bryg:

e356885fec
Egtvedpigens bryg. Źródło: Nationalmuseet

Nie możemy, oczywiście, porównać picia średniowiecznego piwa do jego dzisiejszej konsumpcji – i nie mam tu na myśl tylko smaku. Kiedyś był to napój codzienny, ale i ceremonialny, niezbędny w ważnych momentach jak świętowanie narodzin, zaślubin czy śmierci. Pito z okazji lub bez, samotnie (einmenning), w towarzystwie kompana (tvimennig) albo grupowo (sveitardrykkjur) – kiedy to pełen róg krążył między biesiadnikami, a każdy powinien spić z niego tyle samo. Skandynawska kultura picia to bardzo rozległy temat szczególnie, jeżeli dodamy do tego kwestię użytych naczyń, może skuszę się kiedyś na tekst poświęcony biesiadowaniu jak wiking, a póki co mogę Wam przykładowo polecić artykuł Anne Hoffman poświęcony rogom do picia w kulturze ludzi Północy, dostępny również w języku polskim w udostępnionym online 10 tomie Analecta Archaeologica Ressoviensia.

No dobrze, stanęliśmy na tym, że piwo było ważnym napojem w Skandynawii. Powiedziałabym nawet, że jednym z podstawowych. Powodem tego był brak alternatyw – dziś pijemy też kawę, herbatę czy soki, ale w tamtym czasie mleko było nie zawsze dostępne, a jakość wody budziła duże zastrzeżenia tak, że słaby, ale za to pożywny napój alkoholowy wydawał się idealnym rozwiązaniem. Myśląc o czasach pogańskich musimy też pamiętać, że piwo z tamtego okresu nie przypominało tego pitego przez nas dziś. Wikingowie nie znali chmielu, który w skandynawskich przepisach pojawia się właściwie dopiero w XII – XIII wieku, a napitek z jęczmienia czy owsa przyprawiano miodem, korą, dzięgielem czy woskownicą. W średniowieczu piwo stało się niezwykle popularnym napojem, duże spożycie i dostępność wymuszała też słoność i nie zawsze pierwsza świeżość jedzonych wtedy produktów – natknęłam się na szwedzkie liczby, więc pozwolę sobie przytoczyć za stroną Szwedzkich Browarów, że w klasztorze Solberga niedaleko Visby na zakonnicę przypadało 14 beczek piwa, co odpowiadało ponoć spożyciu niemal 5 litrów piwa dziennie. Dużo? Na corocznym, uroczystym obiedzie w Sztokholmskim ratuszu na głowę średnio przypadało 10 litrów, z wyjątkiem lat 1463 – 1468, kiedy to widać bardzo spragnieni biesiadnicy podnieśli średnią do 14,5 litra na osobę…

Tyle historii, przejdźmy do folkloru. Jeżeli spojrzymy na używane dawniej w Skandynawii kalendarze runiczne albo primstav [z kreskami zamiast run na oznaczenie dni tygodnia], to możemy tam zauważyć symbole związane ze świątecznym piwem pojawiające się przy konkretnych dniach. Najstarszy zachowany kalendarz runiczny – tzw. kij z Nyköping – pochodzi wprawdzie z XII wieku ale nie ma się co łudzić, że już wtedy wycinano na nich beczułki czy rogi:  w pierwszych wiecznych kalendarzach tego typu święta oznaczano zwykle znakiem krzyża, interesujące nas symbole są o wiele nowszym „wynalazkiem” i nie pojawiły się raczej przed XVII wiekiem.

Dzięki tym skandynawskim kalendarzom wiemy, że zgodnie z przynajmniej kilkusetletnią tradycją warzenie ”bożonarodzeniowego” piwa należało rozpocząć 8 albo 9 grudnia. Napój powinien być gotowy 21 grudnia – tego dnia można było je też próbować, ”kolędowano” więc chętnie po rodzinie i sąsiadach. Z datą 25 grudnia w kalendarzach pojawiał się uniesiony do góry róg: znak, że można zacząć świętowanie, które kończono 13 stycznia. Tego dnia należało wypić całe pozostałe piwo, o ile, oczywiście, jakieś jeszcze się uchowało; symbolizował to odwrócony róg.

15585065_1173084376094531_6549475564376760201_o
Zestawienie kilku różnych przestawień rogów z norweskich primstaver. Kolaż z elementów zdjęć; źródło: Digitalt Museum

Skandynawski folklor jest też niezwykle bogaty, jeżeli chodzi o reguły i wierzenia związane z piwem. Zgodnie z norweskimi, ludowymi przesądami należy je warzyć wraz z wzrastającym księżycem i podczas przypływu – będzie go wtedy więcej. Piwa nie wolno było jednak robić w czasie samego przesilenia – bo skwaśnieje – ani kiedy wieje północy wiatr; w takim wypadku należało poczekać na zmianę pogody. Żeby napój był smaczny i mocny dobrze było też głośno krzyczeć przy dodawaniu drożdży. Powinno się również dobrze chronić beczkę z piwem – i to nie przed złodziejami czy sąsiadem, a przed nadprzyrodzonymi istotami, które potrafiły wykraść, albo co gorsza – zepsuć napój. Dla ochrony rysowano więc krzyż kredą albo dziegciem czy smołą, można było też powiesić nóż albo siekierę nad drzwiami. Dobrze było też, żeby beczułka nigdy nie zostawała zupełnie sama; najlepiej, żeby w pomieszczeniu, w którym ją przechowywano, zawsze przebywała przynajmniej jedna osoba. Piwem albo słodem – podobnie jak naszym opłatkiem – trzeba było się też podzielić ze zwierzętami w gospodarstwie. Krowę, która dostała w grudniu wymieszany z solą słód, można było wiosną wypuścić na łąkę bez strachu, bo taka mieszanka ponoć świetnie chroniła zwierzęta przed nadprzyrodzonymi istotami.

Tradycja warzenia piwa na Boże Narodzenie jest wciąż żywa w Skandynawii – browary wypuszczają wyprodukowane specjalnie na tą okazję sezonowe piwa określane nazwą julöl, juleøl czy julebryg. Jest to najczęściej dość ciemne, raczej mocne i słodkie piwo ze specjalną, świąteczną etykietką.

Bez tytułu
„Bożonarodzeniowe” piwa. Kolaż z fragmentów zdjęć zamieszczonych w internecie.

Spożywanie napojów alkoholowych w trakcie ważnych świąt to nie wymysł współczesnych czasów – upijanie się ku czci bogów i króla, mocno zakrapiane wspomnienia zmarłych, toasty za pomyślność czy dobre zbiory oraz składanie uroczystych przysięg w stanie po spożyciu zdają się być ważnym elementem ”świętowania” na sposób wikingów. Alkohol pobudza i odurza – te właściwości napoju traktowano jako coś nadprzyrodzonego, boską moc która mogła zapewnić siłę, mądrość i poezję. Obserwując sposób picia alkoholu przez Skandynawów mam zresztą wrażenie, że część z nich, wzorem swoich przodków, nadal traktuje go jak napój rytualny, który pić trzeba do upadłego żeby nie obrazić bogów, zyskać nadprzyrodzoną moc i tajemną wiedzę. A tak już całkiem na serio, kończąc to podsumowanie, chciałam po prostu zauważyć, że tradycja warzenia i picia piwa o okresie Bożego Narodzenia ma w Skandynawii bardzo długą historię, wspieraną też przez mniejsze i większe browary przygotowujące co roku alkoholowe napoje specjalnie na jul. Jeżeli więc chcielibyście zgodnie z dawną tradycją wychylić nieco złocistego trunku między 21 grudnia, a 13 stycznia to życzę Wam smacznego. Skål!

 

źródła:

Hávamál

Haraldskvæði (Hrafnsmál)

Haralds saga hinshárfagra

Saga Hákonar góða

Edda Poetycka; tłum. Apolonia Załuska – Strömberg, Zakład Narodowy im. Ossolińskich (1986)

Enoksen, Lars Magnar; Runor – historia, tydning, tolkning, Historiska Media 1998

Orrling, Carin (red.); Vikingatidens ABC, Statens Historiska Museum (1995)

Palm, Rune; Vikingarnas språk 750 -1100, Norstedts Förlag (2004)

Spurkland, Terje; I begynnelsen var futhark: Norske runer og runeinnskrifter. Oslo: Landslaget for norskundervisning (LNU)/Cappelen Akademisk Forlag (2005)

Ström, Folke; Nordisk hedendom: tro och sed i förkristen tid, Akademiförlaget (1985)

Therkelse, Line; Magisk jul. Tradisjoner, myter og overtro fra vikingtid til i dag, Orange (2017)

Näsström, Britt-Mari, Vad drack man i Norden under vikingatiden?, Din : tidsskrift for religion og kultur, nr.2 (2018)

Institutet för språk och folkminnen

Sveriges Bryggerier

Svensk etymologisk ordbok

Zoëga, Geir, Tómasson, A Concise Dictionary of Old Icelandic (1910)

Wikipedia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: