Akuszerka, thursy i trójgłowy olbrzym – dwie runiczne blaszki z Köpingsvik (Öl Fv1976;96A i Öl Fv1976;96B)

Köpingsvik znajduje się na szwedzkiej wyspie Olandii. To miejsce może się pochwalić bogatą historią i licznymi znaleziskami: ślady najstarszego osadnictwa na tym terenie liczą jakieś 4500 lat. Od około 750 roku funkcjonował tu port i jedno z głównych miejsc handlu na Olandii: osada handlowa Köping, która przeżywała okres rozkwitu pomiędzy X a XIII wiekiem. Pozostały po niej między innymi kurhany i zabytki runiczne świadczące o znaczeniu tego miejsca. Podkreśla je też fakt, że zbudowany tu w XII wieku, nieistniejący już kościół, który prawdopodobnie zastąpił wcześniejszy budynek wspomniany na XI-wiecznym kamieniu runicznym (Öl 36), dorównywał wielkością najstarszej katedrze w Linköping. Ale to nie o historii Köpingsvik chciałam pisać – bohaterem wpisu będzie jedno z ciekawszych tutejszych znalezisk: dwie niepozorne, odnalezione podczas przeprowadzonych jesienią 1972 roku badań archeologicznych, miedziane blaszki, znane jako Öl Fv1976;96A oraz Öl Fv1976;96B.

blaszkaaaaa1
Blaszka 1, strona A i B. Gustavson, Helmer, Två runristade kopparamuletter från Solberga, Köpingsvik (Öl Fv1976;96A och Öl Fv1976;96B), Futhark: International Journal of Runic Studies 7 (2016, publ. 2017), s. 68
blaszkaaaaaaaa2
Blaszka 2, strona A i B. Gustavson, Helmer, Två runristade kopparamuletter från Solberga, Köpingsvik (Öl Fv1976;96A och Öl Fv1976;96B), Futhark: International Journal of Runic Studies 7 (2016, publ. 2017), s. 68

 

Czy kiedy słyszycie „średniowieczna miedziana blaszka”, to Wam też włącza się hasło „amulet’? Najwidoczniej tak też myśleli szwedzcy badacze, bo chociaż nie można było dostrzec jakichkolwiek śladów inskrypcji – blaszki były mocno skorodowane – to przebadano je rentgenem, który wykazał, że pod grubą warstwą miedzianej zieleni mogą znajdować się jakieś rycia. Na odkrycie inskrypcji trzeba było jednak poczekać do lata 1975 roku, kiedy to rozwój metod konserwacji metalu pozwolił oczyścić obie blaszki bez ich zniszczenia.

O istnieniu blaszek dowiedziałam się z artykułu Helmera Gustavsona zamieszczonego w niezastąpionym Futharku (International Journal of Runic Studies, Vol.7, 2016), interpretację szwedzkiego runologa uzupełnię nieco odmienną analizą zamieszczoną w obronionej w tym roku na Uniwersytecie w Uppsali pracy doktorskiej Sofii Pereswetoff-Morath. Odnośniki do obu szwedzkich tekstów znajdziecie na końcu wpisu.

Na pochodzących prawdopodobnie z XI albo XII wieku blaszkach znajduje się łącznie dziewięć rzędów znaków runicznych. Pierwsza z miedzianych blaszek ma 86 mm długości, 19 mm szerokości i około 0,7 mm grubości, wymiary drugiej są zbliżone: długość 85 mm, szerokość 12-19 mm i grubość 1 mm. Ta blaszka ma też trzy otwory o średnicy 1-3 mm, pierwsza nie jest przedziurawiona. Dwa okrągłe otwory umiejscowione są z brzegu, trzeci jest kwadratowy i znajduje się bliżej środkowej części blaszki. Wyryte runy wyglądają następująco:

blaszka1a
Blaszka 1, strona A i B. Gustavson, Helmer, Två runristade kopparamuletter från Solberga, Köpingsvik (Öl Fv1976;96A och Öl Fv1976;96B), Futhark: International Journal of Runic Studies 7 (2016, publ. 2017), s. 69
blaszka2a
Blaszka 2, strona A i B. Gustavson, Helmer, Två runristade kopparamuletter från Solberga, Köpingsvik (Öl Fv1976;96A och Öl Fv1976;96B), Futhark: International Journal of Runic Studies 7 (2016, publ. 2017), s. 69

Od razu zapoznam Was też z interpretacją  Gustavsona:

1.JPG

Niech Chrystus i Święta Maria zbawią Ciebie, Oluv! Wspomóżcie (ją) za pomocą obręczy i leczniczych znaków! (Niech) zawsze z dala od ciebie (będzie) ten przeciwny naturze olbrzym, Oluv i rozjuszony thurs.

1.JPG

Thursa pozbędę się, trzygłowego (i) ziemistego, z człowieka kobiety. Przez sejd jego (wygnam tam gdzie jego miejsce).

Strona B to prawdopodobnie opis miejsca, do którego thurs ma zostać wygnany, Gustavson bardzo ostrożnie proponje tu (niech) zniknie w ogniu.

Zdaniem szwedzkiego runologa inskrypcje o magicznym charakterze na obu blaszkach łączą się ze sobą i miały pomóc tej samej kobiecie. Wygląd run, sposób zapisu, ortografia i treść wskazują również na to, że ich autorem była ta sama osoba. Badacz miał jednak problem z interpretacją wstępu na pierwszej blaszce (znaki 1-51) oraz tłumaczeniem znaków 52-76 na stronie strona A oraz 1-7 i 33-69 na stronie B. W przypadku drugiej blaszki problematyczne są znaki 1-37 na stronie A, strona B nie doczekała się, jak wyżej widzicie, pewnej interpretacji.

Jeżeli chodzi o pierwszą blaszkę to problem sprawiają już pierwsze 51 znaki runiczne. Gustavson zwraca uwagę na to, że cześć pojawiających się tu znaków różni się od run w dalszej części inskrypcji. Charakterystyczne dla tego fragmentu ma być powiązanie z liczbą trzy – na samym początku inskrypcji widzimy trzy pionowe kreski, które pojawiają się w takim układzie jeszcze dwa razy (znaki 23-25 i 45-47). Zdaniem badacza mogły mieć one jakieś otwierające, rytualne znaczenie. Znaki przypominające wyrytą podwójnie runę þ i jej lustrzane odbicie też występują w inskrypcji trzy razy (znaki 9-11), trzy razy powtarza się też runa s i runa u, ale akurat te znaki mogą być po prostu częścią tekstu, a ich pojawianie się z taką częstotliwością po prostu przypadkiem. Interesujące jest też sześć identycznych znaków pojawiających się pod koniec górnego rzędu (znaki 30-35), a także nietypowe znaki pojawiające jako 37, 38 i 43 na stronie A pierwszej blaszki. Gustavson nie wyklucza, że mamy tu do czynienia tzw. „ukrytymi” runami, albo że osoba ryjąca runy użyła jakiegoś szyfru, aby ukryć intencje i nie osłabić mocy zaklęcia, albo też większą jego moc. Jest to jednak tylko przypuszczenie, bo badacz nie odnalazł systemu, który pozwoliłby zrozumieć sens takiego zapisu.

Runolog zwraca też uwagę na to, że liczba trzy nie jest tu przypadkiem, bo pojawia się też bezpośrednio w tekście inskrypcji (trójgłowy thurs), tak samo jak słowo þurs i reprezentująca je, trzecia w futharku, runa þ. Możliwe, że te nietypowe znaki przypominające odbite i powtórzone þ na początku inskrypcji są jakąś formą magi thurs. O znaczeniu runy þ pisałam już przy okazji runicznego kijka z Lödöse (VG 281), cytując fragment Skírnismál (Þurs wyryję i trzy znaki,  lubieżność, obłęd i nieukojoną udrękę. Zniszczę je jak je wyryłem, jeśli będzie ku temu powód) oraz dwa wiersze runiczne, mówiące o tym, że thurs sprowadza na kobiety chorobę oraz że thurs jest męką kobiet. Runa þ była znakiem mającym przynieść nieszczęście i stosowano ją w magi, kiedy chciano komuś zaszkodzić, sprowadzając hańbę – ergi, która zresztą też pojawia się w tekście – wstyd i niedolę.

Warto też zauważyć, że czasownik biarga, oznaczający ratować, zbawiać miał prawdopodobnie też specjalne znaczenie i służył do określenia pomocy, wspomagania kobiety przy porodzie. W 10 strofie Sigrdrífumál czytamy o bjargrúnar – runach pomagających przy porodzie. Słowo bjargrúnar pojawia się też w bergeńskiej inskrypcji B257, o której aż się dziwię, że jeszcze nie pisałam, oraz na pewnym bornholmskim amulecie, który również planuję kiedyś dołączyć do cyklu runicznych ciekawostek. Jak na pewno kojarzycie z moich wcześniejszych wpisów istotom nadprzyrodzonym często przypisywano cały szereg chorób, które mogły sprowadzić na ludzi. Panowało też przekonanie – prawdopodobnie o bardzo starych korzeniach – że trolle, a szczególnie thursy, męczyły ciężarne kobiety i mogły przyczyniać się do ciężkiego porodu oraz zakażenia połogowego. Złe moce można było przezwyciężyć przy pomocy różnego rodzaju rytuałów, run, galdrów, odwołania do przychylnych ludziom stworzeń jak disy (10 strofa Sigrdrífumál raz jeszcze), a po wprowadzeniu chrześcijaństwa czemu i nie do Marii.

W dalszej części inskrypcji pojawia się jotun z określeniem argi – na pewno kojarzycie staroislandzkie ergi, używane jako określenie na wszelkiego rodzaju tchórzostwo, braki moralne ale też „nie męstwo”, również w znaczeniu homoseksualizmu czy zajmowanie się pewnymi rodzajami magii, na przykład sejd. Zdaniem Gustavsona ergi, jako przymiotnik określający jotuna w inskrypcji, wskazuje na zachowanie niezgodne z obowiązującymi normami, może nawet zupełnie do nich przeciwne, chaos, nieład. Ergi łączy się – o czym już wcześniej pisałam – z runą þ.

Zgodnie z interpretacją szwedzkiego runologa na drugiej blaszce pojawia się trójgłowy thurs, który jest też ziemisty, brudny, nieczysty. Wyobrażenie trójgłowego thursa pojawia się też we wspomnianym już Skírnismál (strofa 31), gdzie Skirnir straszy Gerdę odesłaniem jej do trójgłowego thursa, jeżeli odrzuci ona miłość Freja; różne przekazy wskazują też na to, że olbrzymy nierzadko miały jeżeli nie trzy głowy, to ich wielokrotność.

To tyle, jeżeli chodzi o komentarz do wersji Gustavsona; Sofia Pereswetoff-Morath proponuje nieco inną, mniej tajemniczą interpretację inskrypcji; uważa też, że druga blaszka nie musi być uzupełnieniem pierwszej, ale funkcjonować jako osobne zaklęcie:

1.JPG

Milcz o tym: pamiętam/wymieniam wystarczająco (że ja) … z pomocą rozwiązałam [= doprowadziłam do rozwiązania, porodu] (?). A Chrystus i Święta Maria niech zbawią ciebie, Oluv! Pomocnica [=akuszerka] zwiąże okręgiem i oznaczy leczniczymi znakami. Wypaczony olbrzym i ryczący troll niech odstąpią od ciebie, Oluv!

1

Ryję [albo: oznaczam znakiem] trójgłowego thursa, pokrytego zmiażdżoną ziemią, od człowieczej kobiety. Niech go przegnam sejdem, zniszczę! Męczył go ból w głowie (kiedy to) zniknęło ogniu (?) [po odprawieniu sejd olbrzyma bolą wszystkie głowy i zniknął w ogniu]

W odróżnieniu od Gustavsona, który próbował doszukać się we wstępie jakiegoś szyfru, Pereswetoff-Morath założyła, że mamy tu do czynienia jedynie ze znaczeniem leksykalnym. Jej zdaniem nie wydaje się zbyt logiczne, żeby szyfrować tekst, a następnie w połowie zdania przejść na konwencjonalny sposób zapisu; w dodatku wszystkie nietypowe symbole można odczytać jako runy łączone. Znaki należy przeczytać po prostu raz, nawet jeżeli pojawiają się jako sekwencja dwóch, trzech czy sześciu symboli.  Dość niespotykany początek – milcz o tym – ma być ostrzeżeniem, żeby wyrytego tekstu nie czytać głośno, całość wstępu nie jest jednak jasna.

Badacze zgadzają się jednak co do tego, że inskrypcja dotyczy sytuacji związanej z porodem – dużą wskazówką są tu wspomniane już bjargrúnar – jednak Pereswetoff-Morath fragment z słowem biarga na stronie B pierwszej blaszki odczytuje nie jako czasownik, ale rzeczownik złożony: biarguma, kobieta pomagająca przy porodzie, którą pozwoliłam sobie nazwać w podanym wyżej tłumaczeniu pomocnicą. Ze staroislandzkiego znamy słowa bjakbjargrýgr (pomocnica przy narodzinach) oraz bjargsmaðr (osoba, która pomaga w niezbędnym wyjściu poprzez działanie swoich rąk). W poświęconym średniowiecznemu językowi szwedzkiemu słowniku Söderwalla znajdziemy zarówno słowo guma (kobieta, stara kobieta) jak i iordhguma albo iordha – określenia akuszerki. Badaczka dotarła też do późniejszych szwedzkich określeń kobiety pomagającej przy porodzie: jordegumma, barngumma, hjälpgumma, hjälpkärring, närkvinna, ljusmor, jordemoder, które częściowo wskazują na analogię do proponowanego przez nią tłumaczenia biarguma (hjälp- to opowiednik bjarg-), z drugiej strony mamy też nawiązanie do ziemi (jord). Niewykluczone, że słowo jord(e)gumma wzięło się stąd, że rodząca zwykle leżała na ziemi, a akuszerka była tą, która podnosiła nowo narodzone dziecko z ziemi; zresztą w norweskim na określenie położnej nadal używa się słowa związanego z ziemią – jordmor; duńskim wprawdzie się nie posługuję, ale słownik potwierdza, że jest tak, jak w Norwegii. Wydaje się, że poród we wczesnośredniowiecznej Skandynawii tradycyjnie odbywał się na ziemi, taki obraz znamy z islandzkich sag, a dziecko należało również umieścić na ziemi lub podłodze raz po tym, jak pojawiło się na świecie.

Również pojawienie się seiðr na kolejnej blaszce wzmacnia wrażenie, że w inskrypcji nie mamy do czynienia z mężczyzną – sejd był tradycyjnie zajęciem nie męskim, wydaje się więc logiczne, że rytuał przy porodzie odprawiała raczej kobieta. Zdaniem Pereswetoff-Morath całe zdanie na blaszce brzmi: Pomocnica [akuszerka] zwiąże okręgiem i oznaczy leczniczymi znakami. Możemy sobie wyobrazić, że pod leczniczymi znakami kryją się runy, ale o co chodzi z tym okręgiem? W zrozumieniu tego fragmentu pomóc może nam rytuał opisany w islandzkim, XVI-wiecznym rękopisie poświęconym czarnej magii: jeżeli chcesz zaczarować kobietę tak, żeby nie poszła do innego niż ty, zrób dół w (ziemi w) podłodze, nad którą ona ma zwyczaj chodzić i wlej tam krew z  „olbrzymiej włóczni [iǫtun geira, niewykluczone, że to kenning dla węża] i wyryj okręg dookoła z jej imieniem i tymi znakami: trzy (razy) „upadłe” runy Molldþurs i Maðr, Blað, Nauð, Komla i Gapallur (…) i przeczytaj to zaklęcie (…). Wprawdzie zaklęcie to nie ma nic wspólnego z porodem – chociaż jego skutek, zmuszenie kobiety do uległości, może z czasem do niego doprowadzić – ale mamy tu elementy, które odnajdziemy inskrypcji: okrąg, magiczne znaki i imię kobiety, której dotyczy zaklęcie. I jeszcze jedno podobieństwo: pojawiające się w islandzkim rękopisie molldþurs to runy, które oznaczają thursy ziemi. Na drugiej z blaszek znajdziemy określenie thursa, które u Gustavsona brzmi ziemisty, u Pereswetoff-Morath będzie to pokryty zmiażdżoną ziemią, ale u obu widać wyraźnie powiązanie thursa z ziemią.

Jak więc widzicie obie interpretacje, chociaż nieco się różnią, zakładają, że te znalezione na Olandii blaszki zawierają przywołującą, czarodziejską formułę z elementami rytualnymi, odwołującą się do boskich mocy, które mają pomóc rodzącej kobiecie, zresztą również wzywanej w tekście. Znajdziemy tu też opis rytuału, odprawianego według Pereswetoff-Morath przez akuszerkę, która prawdopodobnie też jest osobą, która wyryła inskrypcję. Formuła kończy się opisem złych mocy, które zostają wezwane i przepędzone.

To już kolejne amulety, które pozwalają nam trochę lepiej zrozumieć świat wierzeń średniowiecznych Skandynawów przekonanych o tym, że to złe moce sprowadzają na nich nieszczęścia i choroby. I nawet po wprowadzaniu chrześcijaństwa, kiedy prośbę o wstawiennictwo kierowano wprawdzie już do „nowego” Boga, to dalej obawiano się nadprzyrodzonych istot, praktykowano dawną magię i rytuały, wierzono w moc znaków runicznych. Osobiście uważam, że jest to niesamowicie fascynujące, kiedy przy kolejnym średniowiecznym amulecie odnajduję elementy wspólne z innymi przedmiotami, którym przypisywano magiczną moc, szykujcie się więc na więcej runicznych wpisów w tym temacie 😉

 

źródła:

Sigrdrífumál

Skírnismál

Gustavson, Helmer, Två runristade kopparamuletter från Solberga, Köpingsvik (Öl Fv1976;96A och Öl Fv1976;96B), Futhark: International Journal of Runic Studies 7 (2016, publ. 2017): 63–99.

Pereswetoff-Morath, Sofia, Vikingatida runbleck. Läsningar och tolkningar. (Viking-Age runic plates. Readings and interpretations.), Uppsala universitet, 2017

Słupecki, Leszek Paweł, Mitologia skandynawska w epoce Wikingów, NOMOS, 2003

Tommy Kuusela, Med trehövdad turs skall du leva: sexuellt betvingande trolldom i nordisk mytologi och religion

Wikipedia

Reklamy

2 thoughts on “Akuszerka, thursy i trójgłowy olbrzym – dwie runiczne blaszki z Köpingsvik (Öl Fv1976;96A i Öl Fv1976;96B)

Add yours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: