Odyn, krasnolud i trepanacja czaszki – amulet z Ribe (DK SJy 39)

Z cyklu runiczne ciekawostki mam dziś dla Was intrygującą inskrypcję wyrytą na fragmencie… czaszki. Ludzkiej czaszki. Jeżeli jeszcze o niej nie słyszeliście, to poznajcie datowaną na około 725 – 760 rok duńską inskrypcję runiczną, znalezioną w 1973 roku w Ribe i przechowywaną w tamtejszym muzeum Ribes Vikinger:

imagee

autor: Christer Hamp, źródło: link

Fragment czaszki ma średnicę 8 cm, szerokość 6 cm i grubość 0,5 cm. Inskrypcję wykonano dość niedokładnie ostrym narzędziem i możliwe, że jedna runa nie jest wcale runą, tylko kreską powstałą przy przypadkowym cięciu – w transkrypcji podana jest w nawiasie [w słowie buri(i)s]. Same runy mają wysokość 4,5 – 4,9 cm, a inskrypcja wyglądają następująco:

rune04b_458

zdjęcie: http://ribewiki.dk/da/Ribe-hjerneskal

 

ulfuR Auk uþin Auk HutiuR : HiAlb buri(i)s : uiþR

þAiMA uiArki Auk tuirk unin buur

 

UlfuR auk Óðinn auk Hó-TíuR. Hialp buri es viðR

þæima værki. Auk dverg unninn. Bóur(r

 

Ulf/Wilk i Odyn i Wysoki Tyr. Dziura/Buri [nie jest do końca jasne, czy chodzi o otwór, czy o imię] jest lekiem na ten ból. A krasnolud zostanie przezwyciężony. Bour(r)

 

Jest to wezwanie do Odyna i innych bogów albo mocy, które mają pomóc przezwyciężyć ból, którego sprawcą jest być krasnolud, Bóurr. Pewnie kojarzycie – z innych skandynawskich amuletów, o których pisałam – że o spowodowanie choroby inskrypcje czasami oskarżały władcę Thursów czy inne „demony”. Niewykluczone zatem, że mamy tu do czynienia z jakimś „krasnalim królem”, sprowadzającym ból. Wyrycie inskrypcji na fragmencie czaszki pozwala dodatkowo spekulować, że w tym przypadku może chodzić o jakieś choroby głowy – silną migrenę, epilepsję, a może i chorobę psychiczną, której genezy nie znano. A ponieważ krasnolud to niewielka istota, więc może wierzono, że sprawca całego zamieszania po prostu zamieszkał wewnątrz czaszki jakiegoś nieszczęśliwca.

I skoro mamy coś tak małego, że zmieści się w głowie, to trzeba było się tego krasnoluda też jakoś pozbyć – i tak dochodzimy do dziury w czaszce: oprócz inskrypcji ma ona też otwór o średnicy 5 mm po wewnętrznej i 4 mm po zewnętrznej stronie. Jaki był cel wywiercenia takiego otworu? Najprostszym wytłumaczeniem jest to, że skoro był to amulet, to ktoś pewnie chciał nosić go na szyi. Tylko że noszone w ten sposób amulety z reguły były miedziane, czasem drewniane; jakoś ciężko mi wyobrazić sobie, żeby ktoś chciał paradować z fragmentem czaszki na szyi. Już prędzej używano go raczej przy odprawianiu jakiegoś rytuału, być może przy leczniczych czynnościach, kto wie, czy nie po trepanacji czaszki. Nie wiem, jak to wyglądało we wczesnośredniowiecznej Danii, ale ślady takich zabiegów spotykamy w Europie nawet przy okazji okryć szczątków starszych niż interesująca nas epoka. Ze Szwecji znamy przykładowo datowane na rok około 100  czaszki ze Smörkullen koło Alvastra w Östergötland ze śladami trepanacji, mającej niewątpliwie wyleczyć jakąś chorobę – nie było innych uszkodzeń kości, a pacjenci żyli jeszcze długo po przeprowadzeniu operacji. Z Östergötland pochodzą też inne przykłady udanej trepanacji czaszki ze zbliżonego okresu: z Klockrike i z Sundby, a na Gotlandii znaleziono podobny dowód datowany na okres wikiński. Niewykluczone więc, że amulet miał za zadanie pomóc w przeprowadzeniu takiej „operacji” – a że trepanacja czaszki była niewątpliwie bardzo niebezpiecznym zabiegiem to i prośba do Odyna o pomoc nie powinna nas w takim przypadku dziwić. A może wierzono, że „wypędzić” demoniczną istotę – czyli chorobę psychiczną, epilepsję, migrenę, czy inne niewytłumaczalne choroby – z ludzkiej głowy można nie tylko przez wykonanie otworu żyjącej osoby? W takim wypadku pomóc mogło też przedziurawienie fragmentu runicznej czaszki zmarłej osoby, która to czynność zyskiwała magiczne znaczenie: zastępowała prawdziwy, niebezpieczny zabieg.

Inskrypcja jest niewątpliwie ciekawa, mamy też nieco odmienne warianty jej odczytu, do tego dochodzi jeszcze sam materiał – ludzka czaszka z otworem – który tylko podsyca tajemniczość tego runicznego zabytku. Nie wykluczam, że spotkaliście się też z innymi interpretacjami, pole do spekulacji jest tu naprawdę szerokie. Ja za to przy okazji pozwolę sobie upchnąć językową ciekawostkę, tym razem norweską – bo w tym języku znajdziemy chorobę z krasnoludem w nazwie. Jaką? Muszę najpierw wytłumaczyć:

W żołądkach zwierząt, głownie przeżuwaczy, gromadzą się niestrawione substancje.  Powstaje wtedy bezoar [zwany też strutką – podaję za Wikipedią] – kulisty twór wielkości orzecha, spowodowany przez nagromadzenie niestrawionych resztek pokarmu oraz włókien roślinnych i włosów czy sierści, zlizywanych przez zwierzę podczas linienia. Ludowa nazwa takich kulek to dvergkuler – krasnoludzkie kule. I nie chodzi tu o to, że są małe, tylko o to, że to właśnie te istoty podejrzewano o zapychanie wnętrzności zwierząt. A ponieważ większe bezoary mogą wywołać niedrożność układu pokarmowego, to winę za chorobę zrzucano właśnie na krasnoludy, które miały rzucać kulki w biedne zwierzęta: chorobę nazywano więc dvergskott – krasnoludzkim strzałem – od strzelania kulkami. Więc jeśli Wasz kot znów zapcha się kłaczkami, to już wiecie, kogo za to winić…

 

Źródła:

Nationalmuseet

Runic Dictionary

Christer Hamp

Søvsø, M. 2013. Om dateringen af Ribe runehjerneskallenFuthark: International Journal of Runic Studies, Vol. 4: 173-176

Mørup, Poul Erik, Lægelig runemagi i 700-tallets Ribe

Wikipedia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: