„Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii” [recenzja]

„Kamienie tu mówią. Szepczą i czasami śpiewają, trzeba tylko posłuchać.”

     O Islandii za wiele nie wiem. Przynajmniej o tej współczesnej, bo życie odzwierciedlone w średniowiecznych sagach to zupełnie inna historia. Oczywiście kojarzę uwiecznione na zdjęciach czy filmikach krajobrazy i nawet jakieś realia życia widziane w nielicznych islandzkich filmach, które do tej pory widziałam, ale nijak się to ma do przeżycia na wyspie chociaż kilku dni, żeby wczuć się w jej atmosferę i przynajmniej trochę zrozumieć styl życia mieszkańców. Za to od dawna śledzę blog IceStory, który niezmiennie pokazuje jak wyjątkowo inspirującym miejscem do życia jest Islandia. Na tyle, że można o tym napisać niejedną książkę.

Berenikę Lenard i Piotra Mikołajczaka zafascynowały zrujnowane fabryki, niewykorzystane przetwórnie, puste farmy i niezamieszkane domostwa rzucające się w oczy podczas podróży główną trasą okalającą wyspę – tzw. „jedynką”. Autorzy chcieli właściwie tylko przygotować opowiadania o najciekawszych z tych opuszczonych miejsc, ale pomysł rozrósł się do rozmiarów książki i tak 26 kwietnia premierę mają „Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii”, powstałe przy współpracy IceStory z Wydawnictwem Otwartym.

„Islandia pełna jest muzyki. Wiatr zmienia tu dźwięk w wiersz bez rymów i rytmu. Ziemia pulsuje. Gęste chmury kłębią się niespokojnie nad głową, ocean szumi jednostajnie, budząc grozę i zachwyt. Podobno tutejsze kamienie szepczą. Nawet w ciszy, bezwietrznej i z pozoru martwej, słychać wyraźnie, że nie jesteśmy tu sami.”

O czym są „Szepty Kamieni”? Można je potraktować jako swojego rodzaju przewodnik po islandzkich bezdrożach, ale nie spodziewajcie się, że Berenika i Piotr tylko opisują tytułowe opuszczone miejsca, przy okazji zachwycając się pięknem wyspy. Ta książka to raczej wciągający reportaż powstały w dużej części z rozmów z mieszkańcami kraju, niekoniecznie rodowitymi Islandczykami, ale też z emigrantami, nawet tymi, którzy nie mieszkają już na wyspie. Wraz z autorami podróżujemy po Fiordach Zachodnich, południu Islandii i Fiordach Wschodnich poznając nie tylko miejsca, ale przede wszystkim związanych z nimi ludzi. Zwyczajnych i tych znanych też poza granicami kraju, ale zawsze dzielących się z Bereniką i Piotrem swoimi przemyśleniami, często dość oryginalnymi albo po prostu ciekawymi.

Ostatni rozdział – poświęcony emigrantom – jest jak dla mnie nieco odrębnym, ale jest niewątpliwie ważnym i ciekawym elementem książki jak najbardziej nawiązującym do tematu izolacji i życia w czasem dość surowych warunkach.

„Na ulicy dwoje ludzi z siatkami pełnymi zakupów. Siatki kołyszą się na wietrze jak absurdalne huśtawki. W pewnym momencie para zatrzymuje się, odwraca, bierze oddech, bo wiatr zatyka krtanie i zgniata je niewidzialną pięścią. Koleżanka z pracy ze śmiechem wykrzykuje po drugiej stronie ulicy, że dwa lata temu było podobnie, a pod sklepem autobus turystyczny padł na bok jak raniony jeleń.”

Autorzy nie unikają trudnych pytań i tematów, nie zawsze pokazujących Islandczyków w pozytywnym świetle. Spokój i bezpieczeństwo zestawiają z niepewnością i strachem, który nastał po kryzysie finansowym. Widzimy, jak Islandia zmieniła się w przeciągu ostatnich lat, spotkamy też ludzi, który nie do końca rozumieją swoją tożsamość. Pojawia się temat turystów – niby pożądanych, ale powodujących też wzrost cen i nie zawsze zachowujących się w cywilizowany sposób. I ich ogromny wpływ nie tylko na ekonomię ale i islandzką przyrodę.

„Tutejsi ludzie byli zrobieni ze skał i lodu. To jedyne wytłumaczenie. Islandzkie poczucie wolności jest czymś, co bardzo łatwo uwodzi, podkręca wyobraźnię, jeszcze szybciej rozbija się o brzeg, gdy w trakcie sztormu człowiek ma wrażenie, że już nigdy stąd nie wyjedzie. Natura nie jest łaskawa. Kiedy głowa nie daje wyboru i dociera się do opustoszałych miejsc, przyroda uderza z całą siłą i weryfikuje wyobrażenia, zachwyt, poczucie stabilnego gruntu pod nogami. Iluzja się kończy.”

Berenika i Piotr uchwycili w swoich opowieściach ważne dla Islandczyków momenty, zarówno te dramatyczne, jak i radosne. Widać tu echa dawnego osadnictwa, kiedy życie było ciężkie i całkowicie uzależnione od otaczającej ludzi przyrody, ale też radość z wydarzeń takich jak udział islandzkiej kadry piłkarskiej w Euro 2016. Są to historie i o przeszłości ale też przemyślenia o teraźniejszości i rozważania o przyszłości, a wszystko to okraszone garścią ciekawostek, których pewnie nie znajdziecie w przewodnikach po wyspie. Nie brakuje powiązań z muzyką, sztuką i filmem, ale też elementów typowych dla islandzkiego folkloru jak wiara w elfy – o których istnieniu wypowiada się ostrożnie nawet poproszony o rozmowę pastor – czy oryginalne około bożonarodzeniowe tradycje, a i o trollu (a raczej jego pośladkach) też coś się znajdzie.

„Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii” to opowieść o wyspie i jej mieszkańcach. Bogata w obrazy i dźwięki. Pełna opisów samotnych miejsc, dawnych i współczesnych wydarzeń, ale też smutku i zadumy nad przyszłością Islandii. Jeżeli Skandynawia ze swoją naturą jest Wam bliska, to ta książka powinna się Wam spodobać.

„Ludzie powinni chłonąć wszystko, co jest wokół, pozwolić się temu uwieść i objąć, nawet wierzyć, że spotkają elfy. I jeśli im się to uda, wrócą tutaj jeszcze wiele razy, bo chyba każdy, kto doświadczył bliskości natury, chce do niej wrócić.”

2(1)

zdjęcie: Wydawnictwo Otwarte

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: