Vigsloði – następstwa walki, albo jak kto woli o podejściu do spowodowania uszczerbku na czyimś zdrowiu w świetle średniowiecznego prawa na Islandii (część I)

Zacznę od pytania – czy wiecie co to Grágás? Pod tą jakże uroczą nazwą – Szara Gęś – ukrywa się zbiór najstarszych praw obowiązujących na Islandii. Wprawdzie prawa te zaczęto spisywać dopiero w XII wieku, a najstarsze zachowane w całości manuskrypty to dopiero wiek XIII, ale wiele z tych kodeksów jest ewidentnie starszych i z całą pewnością funkcjonowało w okresie wikińskim. Samej Szarej Gęsi można z pewnością poświęcić niejedne wpis, ja chciałam skupić się na kilku informacjach zawartych w części o nazwie Vigsloði (następstwa walki). Zawarty tu zbiór praw jest jednym z pierwszych spisanych na Islandii i z bardzo dużym prawdopodobieństwem obowiązywał w takiej formie też wczesnośredniowieczne społeczeństwo na wyspie.

Codex_Regius_of_Gragas.jpg

Manuskrypt Grágás z Codex regius. Źródło: Wikipedia

Jeżeli wyobrażaliście sobie dotąd, że życie w średniowiecznej Islandii wyglądało jak na Dzikim Zachodzie, a żądni krwi wikingowie atakowali i mordowali się nawzajem bez opamiętania to może zmienicie nieco zdanie po zapoznaniu się z informacjami z Vigsloði. Możemy tam wyczytać, że istnieje dziewięć rodzajów prawnie zabronionych ataków na drugą osobę – z tego pięć podstawowych: cięcie, pchnięcie, strzelanie, rzucanie oraz bicie. Więc jeżeli mężczyzna spotka innego mężczyznę i zaatakuje go w jeden z powyższych sposobów, to może spodziewać się kary, jaką w tym przypadku jest wyjęcie spod prawa, co w praktyce oznaczało konieczność opuszczenia społeczności. Wyjęcie spod prawa dotyczyło zarówno napastnika jak i wszystkich, którzy są z nim, chyba że przeciwnik wcześniej zrobił coś, co spowodowało, że to jego dosięgnie sprawiedliwość. Jeżeli na polu walki mężczyzna stanie po stronie człowieka, który zabił lub ranił, zostanie on wyjęty spod prawa niezależnie od tego jakie rany wyrządzą mu ludzie, którzy stoją po stronie przeciwnika na tym samym polu walki, chyba że chciał on jedynie rozdzielić walczących i przy tym stanął po stronie jednego z nich, bo takie działanie było dozwolone ale niezbędny jest tu znowu świadek mogący zaświadczyć o tym, że ewentualne wmieszane się w konflikt było zupełnie przypadkowe i wydarzyło się w trakcie rozdzielania przeciwników.

Grágás podaje nam bardzo szczegółową definicje ataku – atakujący musi unieść broń, a świadkowie powinni zaświadczyć o tym, że do spotkania doszło właśnie w tym celu oraz że obaj uczestnicy byli na tyle blisko siebie, że jeden mógł dosięgnąć drugiego bronią albo w jakikolwiek sposób rzucić lub strzelić tak, aby dosięgnąć drugiego, o ile mógł trafić, a nic nie zatrzymało broni. Atak uchodził za powstrzymany, przynajmniej z definicji, jeżeli uniesiona albo wystrzelona czy też rzucona broń – w końcu kamieniem też można dokonać zamachu na czyjeś życie – została złapana w locie, natrafiła na inną broń, trafiła w ziemię (czytaj: napastnik nie trafił albo cel ataku wykazał się refleksem) lub też natrafiła na jakąś cześć odzienia (którą przecież można było się bronić z braku lepszej dostępnej alternatywy). Przy czym należy podkreślić, że takie same konsekwencje groziły za atak, który doszedł do skutku, jak i za atak, który został powstrzymamy. Osoba, która została zaatakowana, mogła bronić się bez jakichkolwiek prawnych konsekwencji; jednym warunkiem uznania ”obrony koniecznej” było to, że doszło do ataku. Warto w tym miejscu zauważyć, że zgodnie z obowiązującym kodeksem atak miał miejsce już w momencie, kiedy napastnik jedynie zasygnalizował próbę ataku – wystarczyło samo uniesienie broni, oczywiście pod warunkiem, że cel ataku znajdował się w zasięgu broni, również tej „dalekiego zasięgu” jak łuk czy włócznia, którą można było rzucić.

Tak więc już sam zamiar ataku był przestępstwem, nie trzeba było zabić lub nawet ranić przeciwnika aby podlegać karze. Co więcej: w Vigsloði zajdziemy też cztery formy ataku bez użycia broni – wszystkie również karane równie surowo: wyjęciem spod prawa. I tak atakiem jest, jeżeli przewróci się drugiego mężczyznę, przy czym nie musi on nawet upaść całym ciałem – jako upadek kwalifikuje się już, jeżeli ofiara opadnie nogą albo ręką na ziemię. Zabronione było również silne potrząsanie, podważanie ręki trzymającej coś (dźwignia?) oraz stosowanie chwytów. Wszystko to mocno kojarzy się z zapasami, prawda? Nie znam się na glimie i nie chcę w tym momencie zagłębiać się w temat, może kiedyś poświęcę jakiś wpis skandynawskim zapasom; zainteresowanych odsyłam do publikacji Larsa Magnara Enoksena (niekoniecznie tej z przypisów), nie tylko teoretyka ale i praktyka w tym temacie.

Wracając do Vigsloði: jak już wiemy za każdy atak groziła kara. Ale – ciekawostka – jeżeli mamy taką sytuację, że spotkały się dwie grupy mężczyzn i doszło do ataku ze strony przedstawiciela jednej grupy, a następnie mężczyzna z drugiej grupy zaatakował kogoś z pierwszej grupy, przy czym ofiara nie brała udziału w pierwszej potyczce, to uznawano, że atakowały obie strony. Jeżeli ktoś rani albo zabije drugą osobę – wiadomo: wyjęcie spod prawa. Ale jeżeli dojdzie do jakiegokolwiek ataku w miejscu, gdzie później ktoś zostanie zabity lub ranny, to wyjęty spod prawa zostaje sprawca tego pierwszego ataku. Karano więc prowodyrów odpowiedzialnych za sprowokowanie grupy do walki.

Jeżeli ranni lub zabici byli po obu stronach, a poszkodowane były przynajmniej trzy osoby, to świadkowie musieli zaświadczyć o tym, z której strony nastąpił pierwszy atak. Grágás wspomina również o tym, że dopóki thing nie wyda wyroku zabronione jest udzielanie wsparcia lub pomocy osobie, która kogoś zabiła albo ciężko raniła. Oczywiście znajdziemy też wyszczególnienie tego, co według Islandczyków było poważną raną – jeżeli pojawi się pęknięcie czy też otwór w głowie, jeżeli krew z rany może wlać się we wgłębienie powstałe w ciele, jeżeli kość zawierająca szpik jest złamana aż do szpiku albo kość jest złamana.

Jak widzicie prawo islandzkie było surowe – tak samo karano nie tylko za zabójstwo, ale i zwykłą bójkę, ba, wystarczyło unieść miecz we wrogim celu albo popchnąć kogoś tak, żeby stracił równowagę i oparł rękę na ziemi. Co więcej – wyjętym spod prawa stawał się człowiek, który stanął po stronie atakującego, albo sprowokował bójkę, w wyniku której ktoś inny ranił lub zabił człowieka. Może to oczywiście wskazywać na jakieś większe problemy w agresją w społeczeństwie – stąd prawo, mające hamować wszystkie próby ataków. Z drugiej strony nie musi to też niczego dowodzić, w końcu wystarczyło dokonać zamachu bez świadków. Wydaje się jednak, że dla ówczesnego społeczeństwa było ważne, aby czuć się bezpiecznie wśród swoich, bezpodstawna przemoc nie była tolerowana. Każdy musiał mieć też świadomość tego, że jedno nieprzemyślane działanie może mieć bardzo poważny wpływ na całe życie. Wyjęcie spod prawa oznaczało przecież nie tylko konieczność życia poza wspólnotą, ale też życie w nieustannym zagrożeniu, ponieważ osobę wyjętą spod prawa można było zabić bez żadnych prawnych konsekwencji. Ten sielankowy obraz kłóci się wprawdzie ze znanymi z sag historiami zawsze chętnych do walki walecznych wikingów, dla których wyjęcie spod prawa znaczyło tyle co nic, ale wiemy jak to z tymi sagami jest – tam już trzylatki świetnie jeżdżą konno i recytują własne pieśni, że się odniosę do dobrze znanej Sagi o Egilu.

W kolejnej części będzie o uderzeniach, ranach oraz prawnie uregulowanej zemście.

A może coś jeszcze mi w oko wpadnie.

(opublikowano na Bloggerze, 15.03.2014)

 

Źródła:

Enoksen, Lars Magnar, Vikingarnas stridskonst, Historiska Media 2004

Grágás

Wikipedia

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: